9. NDI Sopot Classic – Koncert Muzyki Polskiej

9. NDI Sopot Classic – Koncert Muzyki Polskiej

Z pięciu koncertów 9. NDI Sopot Classic wybrałam Koncert Muzyki Polskiej, który wieńczył 5. Konkurs Kompozytorski im. Krzysztofa Pendereckiego. Wnętrze restaurowanego kościoła Gwiazdy Morza w Sopocie wypełniło się po brzegi. Nie dla wszystkich starczyło miejsc siedzących.
Zgodnie z oczekiwaniami publiczności (moimi też) przybył Krzysztof Penderecki, któremu towarzyszyły żona Elżbieta i zaprzyjaźniona z Pendereckimi Joanna Wnuk-Nazarowa. W tłumie dostrzegłam Piotra Sułkowskiego, szefa Warmińsko-Mazurskiej Filharmonii w Olsztynie.

Koncert poprzedziło wręczenie nagród i wyróżnień uczestnikom wspomnianego konkursu. Wygrał go Andrzej Ojczenasz – krakowianin, student I roku kompozycji krakowskiej Akademii Muzycznej, w klasie Marcela Chyrzyńskiego (wychowanka niezapomnianego Marka Stachowskiego).

9. NDI Sopot Classic – Koncert Muzyki Polskiej, Andrzej Ojczenasz

Andrzej Ojczenasz (w czerwonym krawacie) w blasku fleszów fotoreporterów
9. NDI Sopot Classic – Koncert Muzyki Polskiej: Penderecki, Genz, Tomillo

Krzysztof Penderecki gratuluje soliście i dyrygentowi
Nagrodzony utwór Ojczenasza – Tech-uniques for string orchestra – został wykonany jako pierwszy. Grała Polska Filharmonia Kameralna Sopot, współorganizator festiwalu Sopot Classic. Dyrygował charyzmatyczny, hiszpański dyrygent Rodrigo Tomillo, który zatrzymywał na sobie uwagę podczas wszystkich utworów.
Kilkuminutowy utwór Ojczenasza zrobił na mnie dobre wrażenie; będę nadstawiać ucha na wieści o tym 27-letnim dziś kompozytorze. Następnie wybrzmiało AdagiettoSymfonii Opatrzności Pawła Łukaszewskiego, jurora 5. Konkursu Pendereckiego. Gwoździem programu była VI Symfonia – Pieśni chińskie na baryton i orkiestrę Krzysztofa Pendereckiego.

Tytuły mówią wszystko
Prawykonanie kompozycji Pendereckiego, dedykowanej filharmonikom drezdeńskim, miało uświetnić w 2017 r. otwarcie kolejnej, supernowoczesnej sali koncertowej w Europie – Der Kulturpalast Dresden. Nie ja jedna jechałam wówczas do Drezna z «zaostrzonym piórem», ale kompozytor nie zdążył ukończyć dzieła. Prawykonanie odbyło się kilka miesięcy później w Państwie Środka, co patrząc z szerszej perspektywy, wydaje się dobrą decyzją w wypadku tego utworu.
Z tym większą ciekawością czekałam na jego wykonanie teraz w Sopocie. Na VI Symfonię składa się 8 pieśni do słów starożytnych chińskich poetów. Tytuły pieśni mówią prawie wszystko o ich treści: Tajemniczy flet, Na obczyźnie, Na rzece, Dzikie łabędzie, Rozpacz, Księżycowa noc, Nocny obrazJesienna pieśń fletu. Przerywnikami są wstawki grane solo na erhu – tradycyjnych, chińskich skrzypcach dwustrunowych.
Cezary Nelkowski, prowadzący koncert w Sopocie, poinformował, że VI Symfonia nie zawiera cytatów muzycznych z ludowych pieśni chińskich; wszystkie nuty wyszły spod pióra Pendereckiego. Ciekawostką jest to, że wiersze chińskich poetów (wykonywane w tłumaczeniu niemieckim) powstały w tym samym czasie, co erhu, tj. dwanaście wieków temu.

Soliści nie zawiedli
Solistą był bardzo dobry niemiecki baryton Stephan Genz. Jego udział też miał wpływ na wybór przeze mnie tego właśnie koncertu. I nie zawiodłam się. Genz śpiewał już te pieśni, co pozwoliło mu na swobodę w interpretacji.
Partię erhu wykonała utytułowana chińska skrzypaczka Zen Hu, obecnie mieszkająca w Amsterdamie. Zen Hu grała też w europejskiej premierze VI Symfonii – Pieśni chińskie, która odbyła się w 2018 r. w Dreźnie z udziałem orkiestry Filharmonii Drezdeńskiej, której dzieło jest zadedykowane.

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl