Amazing Grace. Aretha Franklin – recenzja

Amazing Grace. Aretha Franklin – recenzja

Amazing Grace – to tytuł najlepiej sprzedającego się albumu gospel w historii tego gatunku muzyki. 30-letnia Aretha Franklin nagrała go w kościele baptystycznym w Los Angeles, podczas dwóch styczniowych nocy 1972 roku, w obecności głównie afroamerykańskiej publiczności, która ją już wtedy ubóstwiała. To także tytuł filmu dokumentalnego, będącego rejestracją tej niezwykłej sesji nagraniowej.

Pieprzu wchodzącemu na ekrany dokumentowi dodaje fakt, że taśmy filmowe przeleżały niezmontowane ponad 40 lat, z powodu niedopatrzenia filmowców, którzy zapomnieli o klapsach na planie. Zdjęcia były jak rozsypane puzzle. W warunkach analogowych – nie do zmontowania.
Próbę montażu podjął reżyser Sydney Pollack (Czyż nie dobija się koni?, Tootsie, Pożegnanie z Afryką), jednak bez powodzenia. Po jego śmierci w 2008 roku, nieudźwiękowiony materiał zdjęciowy z powrotem został odłożony na półkę. Dopiero kilka lat temu sięgnął po niego producent Alan Elliott (znany z kierowania produkcjami dotyczącymi m.in. Phila Collinsa, Prince’a, Quincy Jonesa, Milesa Daviesa).
Praca nad chronologicznym ułożeniem zdjęć trwała dwa lata. Do pomocy zatrudniono specjalistów od czytania słów z warg, ale wreszcie udało się.

Film Amazing Grace jest w gruncie rzeczy koncertem. Aretha Franklin śpiewa kolejne utwory bez przerywania na poprawki. Po każdym wykonaniu jest aplauz publiczności. Na widowni w pewnym momencie można dostrzec Micka Jaggera, który ponoć znalazł się tam wtedy przypadkowo.

Później lider Stonesów powie:
„»Amazing Grace« sprawi, że poczujecie, jakbyście stanęli przed boskim obliczem. Głos Arethy to bezsprzecznie dar samego Boga”.

Amazing Grace plakat

Artystce towarzyszy chór wspólnotowy południowej Kalifornii pod dyrekcją Aleksandra Hamiltona, a na fortepianie akompaniuje jej James Cleveland – uznany wokalista gospel, a także aranżer i kompozytor.
Kamera wielokrotnie pokazuje zbliżenia Arethy Franklin. W miarę trwania nagrania, po jej twarzy i szyi spływają strużki potu. Parę razy piosenkarka znika za kulisami. Wtedy głos zabiera Cleveland, który podczas całego nagrania prowadzi coś w rodzaju konferansjerki. Są to głównie słowa uznania dla Franklin. Ona sama, jeżeli czegoś nie przeoczyłam, i jeśli nie liczyć próśb o podanie wody, nie wypowiada ani jednego zdania. Zgromadzona publiczność, jak by dla niej nie istniała.

Amazing Grace. Aretha Franklin – kadr z filmu

Jeżeli ktoś liczy na to, że usłyszy w tym dokumencie zebrane po latach wypowiedzi na temat talentu i osobowości Arethy Franklin; że muzyka będzie się przeplatać ze słowem – jak to zazwyczaj bywa w filmach muzycznych – zawiedzie się. Amazing Grace jest sfilmowanym koncertem live, trwającym na ekranie 2 godziny.
Niemniej, pewną ciekawostką jest to, jak przyszła zdobywczyni 18 nagród Grammy wyglądała mając 30 lat, jak się ubrała na to nagranie, innymi słowy, jaki miała gust zanim stała się Królową soulu.

Podsumowując, jest to film dla miłośników gospel i głosu Arethy Franklin. Dla nich będzie to niezapomniany seans muzyczny, natomiast amatorzy filmów biograficznych, którzy nie przepadają za tym gatunkiem muzyki, mogą go sobie darować.

Fot. materiał dystrybutora/Musicine

Ella Fitzgerald. Just One Of Those Things –recenzja

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl