Bękart– recenzja

Bękart– recenzja

Bękart – recenzja. Za granicą ten film jest rozpowszechniany pod dwoma tytułami: The Bastard (Bękart) lub (The Promised Land (Ziemia obiecana).
Reżyseria – Nikolaj Arcel; scenariusz: Nikolaj Arcel i Anders Thomas Jensen na podstawie powieści Idy Jessen The Captain and Ann Barbara (duńskiego bestsellera z 2020 roku).
W rolach głównych: Mads Mikkelsen, Amanda Collin, Simon Bennebjerg, Melina Hagberg (dziecięca aktorka), Gustav Lindh, Kristine Kujath Thorp.

Bękart (tyt. oryg. Bastarden), Fot. Henrik Ohsten Zentropa

Bękart – duński kandydat do Oscara. Fot. Henrik Ohsten Zentropa.
Arcela, Jensena i Mikkelsena nie trzeba przedstawiać. Warto dopowiedzieć, że Ida Jessen – autorka powieści, która stała się podstawą scenariusza – nie ustępuje talentem literackim talentom filmowym ww. Jest cenioną pisarką w całej Skandynawii.

Gdy do robienia filmu przystępuje team ludzi utalentowanych, którzy mają za sobą już udane, wspólne przedsięwzięcia – z góry można się spodziewać dobrego rezultatu. I tak się stało w wypadku duńskiego Bękarta, co potwierdzają liczne nagrody dla tego filmu. Wprawdzie nie powalczy on już o Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy, ale zmieścił się na shortliście, na którą weszło tylko 15 filmów (nominacje otrzymało dziewięć).

Akcja Bękarta rozgrywa się w drugiej połowie osiemnastego wieku. Tytułowy bohater żył naprawdę. Nazywał się Ludvig von Kahlen. Był pionierem uprawy wrzosowisk na Półwyspie Jutlandzkim i żołnierzem w randze kapitana (gra go Mads Mikkselsen).

Kahlen porywa się na coś, co wydaje się niewykonalne. Zamierza bowiem na leżących odłogiem jałowych wrzosowiskach założyć kolonię rolniczą. Ma kompetencje. W młodości pracował w rolnictwie i zdobył również umiejętności geodety. To, co chce uprawiać, jest dla widza dość długo tajemnicą, której wyjaśnienie może być zaskoczeniem.

Bękart, reż. Nikolaj Arcel. Fot. Henrik Ohsten Zentropa

Bękart rozbił bank duńskich Robertów. Jedną z ośmiu nagród, dla najlepszego aktora, otrzymał Mikkelsen. Fot. Henrik Ohsten Zentropa

Stawka jest wysoka. Za użyźnienie nieużytków Kahlen ma otrzymać od króla tytuł szlachecki. Na przeszkodzie staje mu bezwzględny szlachcic, który uzurpuje sobie prawo do własności terenu tych wrzosowisk.

Bękarcie są przerażające sceny okrucieństwa. W głowie się nie mieści, że człowiek może być zdolny do tak wymyślnych tortur. Lojalnie zapowiada je trailer.
Nie ukrywam, że bałam się ich i wahałam się, czy oglądać ten film. Zawsze można odwrócić wzrok od ekranu, co robiłam. Zatykałam też uszy, bo nawet same krzyki bólu były dla mnie nie do zniesienia.

Osoby «wysoko wrażliwe», które odważą się pójść do kina na Bękarta (w trakcie scen drastycznych mogą przecież robić to samo, co ja) nie pożałują. Warto obejrzeć Bękarta, choćby tylko dla Madsa Mikkelsena. To kolejna jego świetna rola. Oprócz doskonałego aktorstwa, które jest rzeczą oczywistą u tego aktora, jest jeszcze siła obecności na ekranie, którą Mikkelsen odznacza się bardziej niż inni.

Bękart. Melina Hagberg i Mads Mikkelsen. Fot. Henrik Ohsten Zentropa

Wątek charakternej, ciemnoskórej dziewczynki, cudwonie zagranej przez małoletnią Melinę Hagberg, odgrywa ważną rolę w dramaturgii Bękarta. Fot. Henrik Ohsten Zentropa
Bękart. Mads Mikkelsen i Kristine Kujath Thorp. Fot. Henrik Ohsten Zentropa

Wątek wzajemnego zauroczenia od pierwszego wejrzenia jest poboczny. Głębokie, wzajemne uczucie, choć nie od razu, połączy głównego bohatera z inną kobietą. Fot. Henrik Ohsten Zentropa

Wszystkie wątki są wciągające: rywalizacja czarnego charakteru ze szlachetnym; stopniowe opadanie maski niedostępnego twardziela, która skrywała prawdziwe uczucia głównego bohatera; przełamywanie krok po kroku nieufności i rodzenie się więzi między Kahlenem a kobietą, która będzie go wspierać we wszystkich poczynaniach.
Ujmujące są dla mnie sceny, które jednoznacznie sugerują, co się za chwilę stanie, ale nie pokazują tego, pozostawiając resztę wyobraźni widza. Dotyczy to m.in. jednej ze scen miłosnych. Język filmowy Nikolaja Arcela (wyjąwszy sceny okrucieństwa) bardzo mi odpowiada. Jest na przykład w Bękarcie krótka, pozornie bez znaczenia, sekwencja z czarnym chrząszczem. Ale u Arcela nie ma zbędnych scen. Kiedy żuczek ponownie pojawia się na ekranie – widz od razu wie, co czuje wtedy główny bohater. Nierobiąca żadnego wrażenia jedna z początkowych scen filmu, bo też mało zarozumiała, ukazująca nieznany powszechnie zwyczaj pewnej społeczności – nabiera ogromnej mocy powtórzona pod koniec filmu, gdy widz już wie o co tu chodzi i czym tym razem poskutkuje to dla obojga bohaterów.

Z napisów końcowych dowiemy się, co spotkało Ludviga von Kahlena po ośmiu latach wysiłków zmierzających do przekształcenia wrzosowisk w pola uprawne. I co on wtedy zrobił w rzeczywistości. Zakończenie w Bękarcie jest podfabularyzowane i daje nadzieję, bo takie jest zadanie kina. Niemniej, jest ono otwarte i nie wyklucza żadnego zdarzenia, które może potem nastąpić.
To bardzo dobry film.

W polskich kinach od 15 marca 2024.

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl