Bił sobie Andrzej Teatr Collegium Nobilium

Bił sobie Andrzej Teatr Collegium Nobilium

Bił sobie Andrzej – spektakl na podstawie tekstu Mariusza Gołosza o Andrzeju Gołocie
Przedstawienie dyplomowe czworga studentów kierunku aktorstwo; specjalność aktorstwo dramatyczne w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie.
Obsada: Matylda Gaweł, Michalina Łajtar, Franek Świrski, Maciej Rębacz
Premiera 18 września 2026 w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie

Nawet ci, którzy średnio interesują się sportem, a boksem wcale – słyszeli o Andrzeju Gołocie. Już jako amator na 114 walk, które stoczył: 99 wygrał, 2 zremisował i tylko 13 przegrał. Jak głosi fama: miał prime time lepszy od Małysza, a przebicie większe od Wałęsy. Już sam pomysł, żeby stał się on bohaterem spektaklu teatralnego budzi zainteresowanie.

Bił sobie Andrzej – dyplom studentów aktorstwa dramatycznego Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie.
Fot. Bartek Warzecha ©, materiał Teatru Collegium Nobilium

 

Adaptacja oryginalnego tekstu Mariusza Gołosza, dokonana przez dwie młode, ale już profesjonalne reżyserki tego dyplomu, Klaudię Gębską i Julię Nowak, ukazuje Gołotę przez pryzmat psychologii. Jest mowa o sukcesach, ale akcent położony jest na to, co przeżywał, gdy przegrywał, kiedy nie miał siły wstać po upadku na ringu czy wtedy, gdy z niego rejterował. Zostaje przywołana jego rezygnacja kontynuowania walki z Mikiem Tysonem w przerwie między drugą a trzecią rundą. W pierwszej leżał i był liczony. Miał po tej niedokończonej walce trzyletnią przerwę w boksowaniu. Ta historia zaczyna się właśnie od sceny, w której Andrzej nie ma siły podnieść się z maty.

To także opowieść o relacjach z najbliższymi mu osobami: z żoną, z trenerką, bo w tej fabularnej opowieści jest nią kobieta, a nie jak to było w rzeczywistości, zmieniający się mężczyźni. A także o emocjach fanów, którzy budzili się w środku nocy, żeby oglądać na żywo jego walki toczone po drugiej stronie oceanu.
Zapadło mi w pamięć zdanie żony, która mówi do trenerki, że nie pamięta już koloru oczu Andrzeja, bo stale widzi je otoczone fioletowo-niebieską opuchlizną

Bił sobie Andrzej. Franek Świrski i Matylda Gaweł.
Fot. Bartek Warzecha ©, materiał Teatru Collegium Nobilium
Wykonawcy nie ukrywają, że kiedy przystępowali do prób, znali Gołotę głównie z memów, niemniej wiedzieli, że to wielkie nazwisko polskiego boksu. (Nie ma się czemu dziwić – kiedy gwiazda Gołoty rozbłysła i jaśniała, nie było ich jeszcze na świecie). Dopiero w miarę stawiania spektaklu, zaczęli widzieć w nim postać wielowymiarową z frapującym życiorysem. I zaangażowali się na sto procent. Jak łatwo się domyśleć, dało to świetny efekt. Powstał bardzo dobry dyplom. Odrębne słowa uznania należą się całej czwórce za perfekcyjne łączenie tekstu z ruchem. Jednego i drugiego jest w tym spektaklu bardzo dużo. Wystarczy chwila nieuwagi, żeby interpretacja się posypała. Tym bardziej, że każde z tych czworga wciela się w więcej niż w jedną postać.

Twórcą artystyczno-sportowej choreografii, bo tak trzeba ją nazwać, jest Dawid Tas – aktor, choreograf, tancerz i bokser w jednej osobie. Wymyślony przez niego ruch sceniczny budzi podziw i to jego zasługą jest przygotowanie młodych do realizacji tej niecodziennej choreografii. Odbył z nimi niezliczone treningi. Ale brawa za bezbłędne wykonanie należą się już im. Entuzjazm, z jakim Matylda Gaweł, Michalina Łajtar, Franek Świrski, Maciej Rębacz opowiadają ze sceny o Andrzeju Gołocie – zachęca zarówno do zainteresowania się jego bokserską przeszłością, jak i tym; co u niego słychać dzisiaj. I to też jest na plus tego przedstawienia dyplomowego.

 

PS Uwaga! Teatr Collegium Nobilium jest w remoncie. Przedstawienia grane są w budynku dawnej szkoły muzycznej, na tyłach gmachu głównego Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza.

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl