Carmina burana w Operze Narodowej zyskała olśniewającą oprawę multimediów. Jest to drugie wydarzenie z cyklu łączącego najnowsze technologie ze sztuką, zainicjowanego w 2018 r. przez znany koncern motoryzacyjny. A konkretnie jego wyspecjalizowaną komórkę BMW Art Club. Przyszłość to sztuka.
(Rok temu utwory Pendereckiego, Lutosławskiego, Góreckiego i Panufnika oprawił wizualnie fotograf i twórca instalacji wideo Witek Orski (koncert odbył się w siedzibie NOSPR-u i został potem powtórzony w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej).
BMW – jak dowcipnie rozwinął ten skrót Waldemar Dąbrowski – to Bardzo Miła Współpraca. Nic dziwnego, że miejscem następnego wydarzenia została Opera Narodowa, a osobą odpowiedzialną za opracowanie wizualne, współpracujący z tą sceną wybitny scenograf Boris Kudlička.
Rozmawiałam z Borisem Kudličką przed premierą. Powiedział mi, że nadrzędna w tym inscenizowanym koncercie pozostanie muzyka i zaznaczył, że multimedia będą jedynie wspomagać jej odbiór. Była to część odpowiedzi na moje pytanie; jak najnowsze technologie mogą wpływać na percepcję sztuki.
Dla Kudlički stosowanie współczesnych technologii w teatrze to nic nowego. Od dawna z nich korzysta. Podoba mi się jego podejście do multimediów. Są to dla niego tylko narzędzia, które mają służyć lepszemu odbiorowi dramaturgii przestawienia, a nie dominować.
Do teamu tworzącego oprawę wizualną kantaty Carmina burana zaprosił swoich stałych współpracowników: specjalistę od wideo projekcji Bartka Maciasa i reżysera świateł Marca Heinza, do którego dołączył Bogumił Palewicz. W inscenizacji koncertu wspierał Kudličkę reżyser Krzysztof Knurek. Nad interpretacją tekstów pieśni i scenariusza miał pieczę znawca literatury średniowiecznej Jarosław Mikołajewski, a kuratorem z ramienia BMW był historyk i krytyk sztuki Stach Szabłowski.
Kudlička uważa, że najlepsze pomysły rodzą się w trakcie rozmów. Tak zawsze pracuje, i tak było podczas inscenizowania kantaty Orffa.
W centrum ekranu umieszczono oktagon, który mnie kojarzy się zawsze z Leonardem da Vinci.
Z roli wymyślonego przez realizatorów, niemego bohatera wizualnej narracji, bardzo dobrze wywiązał się chłopiec z chóru Artos. Mój znajomy zobaczył w nim Małego Księcia z powieści Antoine’a de Saint-Exupéry’ego.
Soliści też otrzymali drobne zadania aktorskie, które wzbogacają akcję sceniczną. W części W gospodzie również chórzyści zostali wciągnięci w ruch sceniczny. W tej sekwencji śpiewają tylko mężczyźni. Podobało mi się, że chórzystki wyszły wtedy za kulisy i na scenie pozostali sami panowie.
Kierownictwo muzyczne sprawował młody, włoski dyrygent Lorenzo Passerini. Słuchanie Carmina burana pod jego batutą było wielką przyjemnością. Tak piękniej grającej, niuansującej brzmienia orkiestry i tak dobrze śpiewającego chóru w tym teatrze dawno nie słyszałam (żeby być uczciwą, muszę dodać, że w ostatnich sezonach rzadko bywałam w Operze Narodowej, więc mogłam coś opuścić).
Wszyscy soliści zaśpiewali bardzo dobrze. Na świeczniku w Carmina burana jest baryton, który ma z trojga solistów najwięcej do śpiewania. Z ciekawością czekałam na interpretacje Stanisława Kuflyuka i nie zawiodłam się.
W efekcie połączenia sił BMW Art Club. Przyszłość to kultura oraz Teatru Wielkiego – Opery Narodowej i współpracujących z nią artystów powstało nadzwyczaj udane artystyczne wydarzenie.
Ostatni spektakl 30 listopada 2019.
Teatr Wielki – Opera Narodowa
Carl Orff, Carmina burana (Mgnienie oka)
Premiera: 21 listopada 2019
Wykonawcy
Chór i Orkiestra Teatru Wielkiego – Opery Narodowej oraz działający przy TW–ON Chór Dziecięcy Artos im. Władysława Skoraczewskiego
Soliści: Joanna Moskowicz – sopran, Stanisław Kuflyuk – baryton, Kacper Szelążek – kontratenor
Chłopiec – Kosma Łoś (Artos)
Soliści Chóru TW–ON: Magdalena Freino, Joanna Jękot-Bajtlik, Lidia Kitlińska, Piotr Zagórski
Dyrygent – Lorenzo Passerini
Fot. Krzysztof Bieliński/Teatr Wielki – Opera Narodowa