Chamowo w Teatrze Ateneum

Chamowo w Teatrze Ateneum

Miron Białoszewski Chamowo
Adaptacja, reżyseria, opracowanie muzyczne, plastyka ruchu – Mikołaj Grabowski
Obsada: Łukasz Lewandowski, Janusz Łagodziński, Dorota Nowakowska, Jakub Pruski, Olga Sarzyńska, Jan Wieteska, Alicja Juszkiewicz (gościnnie)
Premiera na Scenie 20 Teatru Ateneum w Warszawie – 21 marca 2026

Rzecz dotyczy niechcianej przeprowadzki Mirona Białoszewskiego (rodowitego Warszawiaka) z centrum Warszawy do kawalerki na 9. piętrze wieżowca z wielkiej płyty na obrzeżach Saskiej Kępy. Inteligencja zamieszkującą przedwojenną, willową Saską Kępę – teren całego tego blokowiska, gdzie początkowo kwaterowano tzw. element napływowy – ochrzciła Chamowem. Białoszewski zapożyczył to określenie, nadając nim tytuł dziennikowi, w którym opisał swoje wrażenia z pierwszego roku mieszkania w mrówkowcu przy Lizbońskiej 2.

Chamowo w Ateneum. Na pierwszym planie Łukasz Lewandowski. Fot. Materiał Teatru Ateneum

 

Tym, którzy z racji swego wieku nie kojarzą tego pisarza i poety (1922–1983), przybliżę jego specyficzny styl. Opisywał on najzwyklejsze sytuacje i czynności, przytaczał rozmowy zasłyszane na ulicy. Relacjonował własne stany emocjonalne, nie wyłączając irytacji czy frustracji, a wręcz je wyolbrzymiając. Generalnie, był skoncentrowany na sobie i swoich odczuciach, nawet w odniesieniu do wydarzeń dotykających ogółu; vide jego najsłynniejsza proza Pamiętnik z powstania warszawskiego.

Spektakl Chamowo w Teatrze Ateneum jest efektem zainteresowań Mikołaja Grabowskiego, który zasmakował w literaturze, która obok głównego tematu, przy okazji portretuje miasto. Stało się to po tym jak w krakowskim Teatrze Bagatela zrobił przedstawienie Ambroży Grabowski, czyli wszystko, co chcecie wiedzieć o Krakowie, a se nie wyguglacie. Wspomniał o tym dyrektorowi Ateneum Arturowi Tyszkiewiczowi, a ten podsunął Grabowskiemu właśnie Chamowo.

Można powiedzieć, że spektakl, który powstał w Ateneum ukazuje mimochodem Warszawę drugiej połowy lat 70. XX wieku. Zresztą w materiałach wideo, wykorzystanych w przedstawieniu, są kroniki budowania Chamowa. Entuzjazm w głosie lektora jest w sprzeczności z niedoróbkami i chybionymi rozwiązaniami architektonicznymi, będącymi zmorą przyszłych mieszkańców, a wrażliwca, którym był Białoszewski, w szczególności. Podczas oglądania spektaklu, poniekąd traumatyczne przeżycia pisarza, nasunęły mi skojarzenie z Adasiem Miauczyńskim – bohaterem filmów i utworów scenicznych Marka Koterskiego.

Mirona Białoszewskiego gra Łukasz Lewandowski, który o Białoszewskim (cytując Marię Czubaszek) „wie wszystko, a nawet jeszcze więcej”. Mikołaj Grabowski, który jest także autorem adaptacji, przyznał się, że go to nieco deprymowało i nie ułatwiało pracy, bo do półtoragodzinnego spektaklu konieczny był wybór wątków, czy jak kto woli; twarzy tego pisarza. A trudno wybierać, gdy jednego szkoda, a drugiego żal. W moim odbiorze, dokonany wybór jest trafny!

Chamowo w Ateneum. Pomysłową scenografię oraz kostiumy zaprojektowała Zuzanna Markiewicz. Fot. Materiał Teatru Ateneum

 

W siedmioosobowej obsadzie, z wyjątkiem Łukasza Lewandowskiego, pozostałych sześcioro aktorów gra po kilka postaci. Na to dynamiczne przedstawienie składają się migawki z wielu sytuacji doprowadzających Białoszewskiego do szewskiej pasji. Był on wtedy w nienajlepszym okresie swego życia. Po zawale, źle wyglądał i miał tego świadomość.
Izolował się od otoczenia, okno na trwałe zasłonił czarnym kartonem, a jednocześnie nie mógł żyć bez dworu akolitów. I w tym jest analogia do postaw nagminnie przyjmowanych w naszych czasach. Żyjemy w bańkach informacyjnych. Uciekamy od rzeczywistości do świata na ekranach smartfonów. Przedkładamy pisanie postów nad żywe kontakty, oczekując jednak lajków i followersów.

Oryginalną muzykę do Chamowa skomponowała Olga Mysłowska, ale rozbrzmiewają w nim też fragmenty klasyki. Białoszewski miał sporą kolekcję płyt i często uciekał od przytłaczającej codzienności do swego wewnętrznego świata, m.in. słuchając muzyki.

Tuż przed końcem przedstawienia pojawia się męska nagość w naturze. Podziwiam odwagę młodego aktora. Czy ta scena była tu nieodzowna? Nie jestem co do tego przekonana, ale spektakl Chamowo polecam.

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl