Z końcem listopada nadchodzi czarowny czas jarmarków bożonarodzeniowych. Jarmarki bożonarodzeniowe wywodzą się z Niemiec. Najstarszy na świecie, Striezelmarkt w Dreźnie, odbywa się od 1434 r. Nazwę zawdzięcza drożdżowej bułce (Striezel), która z czasem zamieniła się w drezdeńską specjalność – świąteczne ciasto z bakaliami (Christstollen). Rarytasem są śliwkowe ludziki (Zwetschgenmännchen) zrobione ze śliwek, fig i orzechów. Na straganach można kupić m.in. tradycyjne rękodzieło z Rudaw: zabawki z drewna, wiklinę, malowane tkaniny, łużyckie wyroby garncarskie.

W Niemczech jarmarki odbywają w prawie wszystkich większych miastach. Wszędzie najbardziej oblegane są stragany gastronomiczne, które kuszą zapachami świątecznych smakołyków. W zależności od miasta w powietrzu unoszą się inne aromaty. Na przykład Drezno pachnie cynamonem, Norymberga świeżutkimi piernikami, a Brema wędzonymi rybami.

Słowo jarmark pochodzi od niemieckich słów Jahr (rok) i Markt (rynek). Kiedyś jarmark bożonarodzeniowy trwał dzień, dziś co najmniej miesiąc. Są to żniwa dla handlowców, ale górę bierze atmosfera, której miło jest się poddać. Okres przedświąteczny ma nie mniej czaru niż same święta.
Warto wiedzieć
Sporo miast niemieckich ma bezpośrednie połączenia lotnicze z Polską. Na przykład do Dortmundu można dolecieć z Krakowa, Katowic, Wrocławia, Gdańska i Olsztyna. Z kolei bezpośrednie połączenia kolejowe mają Lubeka ze Szczecinem i Drezno z Wrocławiem.
Na zdjęciach
Jarmark w Dreźnie (Striezelmarkt), fot. Sylvio Dittrich/Landeshauptstadt Dresden, Amt für Wirtschaftsförderung
Jarmark w Bochum, fot. Michael Grosler/Bochum Marketing GmbH