Diamenty, reż. Ferzan Özpetek
W obsadzie: Luisa Ranieri, Jasmine Trinca, Mara Venier, Kasia Smutniak, Milena Mancini, Anna Ferzetti, Aurora Giovinazzo i 11 innych ulubionych aktorek Ferzana Özpeteka.
Kasia Smutniak po otrzymaniu propozycji wystąpienia w tym filmie – w ciemno, nie czytając w ogóle scenariusza przyjęła ją, bo wiedziała, że u Özpeteka właściwy scenariusz powstaje dopiero na planie.
Akcję tego filmu Ferzan Özpetek – Włoch z wyboru, Turek z pochodzenia – umieścił gdzieś na przełomie lat 70. i 80. XX wieku, w pracowni krawieckiej szyjącej kostiumy do filmów, a do udziału zaprosił 18 swoich ulubionych aktorek. Sam też pojawia się kilka razy przed kamerą.
Filmem tym Özpetek nawiązuje do swego osobistego zachwytu szwalniami pracującymi dla przemysłu filmowego, z Tirelli Costumi na czele. Jako początkujący reżyser, asystujący sławom reżyserskim, często odwiedzał takie miejsca, w których – jak dziś wspomina – olśniła go kreatywność, pomysłowość i rzemieślnicza precyzja. Zrozumiał wtedy, że w krawiectwie szczegóły i perfekcja wykonania mają kapitalne znaczenie.
W Diamentach zobaczymy niezbędne czynności poprzedzające uszycie kostiumu, będącego często prawdziwym dziełem sztuki. Należą do nich: wybór odpowiedniej tkaniny; komponowanie koloru, polegające na wielokrotnych próbach farbowania, by uzyskać ten najbardziej odpowiedni odcień; wreszcie idealnie pasujące, dodającego jeszcze większego szyku zdobienia.
Z założenia miał to być też film o silnych kobietach. Z tej osiemnastki, co najmniej osiem bohaterek wysuwa się na czoło. Przede wszystkim, właścicielki filmowej pracowni krawieckiej. Są to dwie siostry, z których jedna dominuje nad drugą, przytłaczając ją swoją osobowością. A do tego jest bezwzględna, wręcz nieludzka dla pracownic. Wbrew pozorom, ma jednak wcale niemałą dozę empatii. Ale to okazuje się dopiero pod koniec filmu.

Wątki mówiące o sile kobiet są na drugim planie i jak można się domyślać, miały nadać Diamentom głębi. W mojej ocenie nie bardzo to wyszło. Nie skleja się! A jeden z tych wątków to nawet „klocek z innej układanki”. Do usunięcia bez straty dla filmu, wręcz przeciwnie.
Szycie sukni, której kolejne projekty odrzuca wybredny reżyser (zasadnicza treść fabuły Diamentów) ukazujące przez ten pryzmat funkcjonowanie szwalni szyjącej kostiumy dla filmu, byłoby wystarczająco atrakcyjne. Tym bardziej, że nie są to miejsca dostępne dla zwykłych zjadaczy chleba.
Rola, którą Ferzan Özpetek powierzył Kasi Smutniak nie jest duża, ale bodaj żadna z pozostałych 17 aktorek tak świetnie by w niej nie wypadła. Jak wiadomo, Smutniak zanim stała się aktorką była modelką; pracowała na wybiegach w Mediolanie, Londynie, Paryżu, w Stanach Zjednoczonych. W Diamentach gra aktorkę, dla której szyta jest ta wymarzona suknia.
Finałowa scena, w której Kasia Smutniak (grająca właściwie siebie samą) prezentuje na sobie tę zjawiskową kreację na długo pozostaje w pamięci.
We Włoszech Diamenty odniosły ogromny sukces. Zachwyciły zarówno widzów, jak i krytyków filmowych. Wszyscy podkreślali, że to bardzo włoski film. To, że jego reżyserem jest Turek, a w kluczowej scenie występuje Polka, dodaje mu jeszcze większej niezwykłości.