Dobry chłopiec – recenzja

Dobry chłopiec – recenzja

Dobry chłopiec, reżyseria Jan Komasa, scenariusz: Bartek Bartosik, Naqqash Khalid.
W rolach głównych: Anson Boon, Stephen Graham, Andrea Riseborough, Monika Frajczyk.

To drugi zagraniczny film Jana Komasy. A doszło do tego tak. Jerzy Skolimowski, który widział poprzednie filmy Komasy, dał mu do przeczytania scenariusz Dobrego chłopca i poprosił o zdanie na jego temat. Jan myślał, że Jerzy Skolimowski chce poznać jego opinię o dość osobliwej fabule, którą Skolimowski zamierza wyreżyserować. Zgodnie ze swoimi odczuciami, które nawet odrobinę podkręcił, gdyż darzy Jerzego Skolimowskiego estymą, wypowiedział się o tym scenariuszu w samych superlatywach. Był zaskoczony, gdy Skolimowski od razu po tej jego pełnej zachwytu ocenie, powiedział: w takim razie wyreżyserujesz ten film, a ja go wyprodukuję.
(Powyżej opisałam swoimi słowami historię, którą Jan Komasa sam opowiedział mediom).

Dobry chłopiec, reż. Jan Komasa. Anson Boon – odtwórca tytułowego „dobrego chłopca”. Fot. materiał prasowy/Kino Świat

 

Fabuła Dobrego chłopca, rzeczywiście, jest odosobniona. Nasuwa wątpliwości, czy to, co oglądamy na ekranie mogłoby się wydarzyć w rzeczywistości. Ale też nie można tego wykluczyć. A można także potraktować tę historię jako metaforę przyczyn i skutków skądinąd powszechnego zjawiska.

Jest to historia chłopaka, mówiąc oględnie, z marginesu społecznego, który zostaje siłą poddany przymusowej resocjalizacji. Ze wszech miar nietypowej. Obserwuje się ją cały czas w napięciu, bo nie wiadomo, do czego ona doprowadzi. A gdy sytuacja zaczyna się jako tako klarować, następują zaskakujące zwroty akcji, których rozwiązania do ostatniej sceny pozostają dla widza niewiadomą.

Dobry chłopiec, reż. Jan Komasa. Monika Frajczyk i Stephen Graham. Fot. materiał prasowy/Kino Świat

Dobry chłopiec. Monika Frajczyk i Stephen Graham.
Fot. materiał prasowy/Kino Świat
Doskonałe aktorstwo czworga odtwórców głównych ról, z których na czoło wysuwają się kreacje Stephena Grahama i młodego Ansona Boona (Boon na ubiegłorocznym MFF w Rzymie otrzymał za swoją rolę w tym filmie nagrodę dla najlepszego aktora); reżyseria Komasy, który nie zawiódł pokładanych w nim nadziei, nie tylko Jerzego Skolimowskiego, myślę, że również sympatyków jego poprzednich filmów oraz bardzo dobre zdjęcia Michała Dymka (to ten sam operator, który zrobił zdjęcia do Dziewczyny z igłąPrawdziwego bólu) czynią Dobrego chłopca filmem wybitnym.
Po projekcji długo nie można przestać o nim myśleć. Inspiruje do pytań, co tu dużo mówić, egzystencjalnych.

Ale uwaga: trzeba się mentalnie przygotować na wiele drastycznych scen. Nie zdecydowałabym się zobaczyć Dobrego chłopca ponownie, ale mam poczucie, że gdybym go nie widziała, ominąłby mnie jeden z najważniejszych filmów ubiegłego roku.

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl