DogMan – recenzja

DogMan – recenzja

DogMan. Scenariusz i reżyseria Luc Besson. W rolach głównych: Caleb Landry Jones i Jojo T. Gibbs.

Intrygujący punkt wyjścia! Za kierownicą zatrzymanej przez policję ciężarówki siedzi drag queen z obrażeniami twarzy i ciała. W przyczepie wiezie stado psów. Zapalając spokojnie papierosa, oznajmia policjantom, że jeżeli nie zastosują wobec niego przemocy – psy im nic nie zrobią.
W następnej sekwencji widzimy młodego mężczyznę w celi więziennej, do którego przychodzi więzienna psycholożka. To on był tą drag queen za kierownicą. Na pytanie, co myśli o psach, odpowiada: „Są piękne, ale nie próżne; odważne, ale nie agresywne. Mają wszystkie cechy ludzkie z wyjątkiem wad. Ich jedyną słabą stroną jest to, że ufają ludziom”.

DogMan, scen. i reż. Luc Besson. Na zdjęciu Caleb Landry Jones. Fot. materiał prasowy dystrybutora/Velvet Spoon

DogMan. Caleb Landry Jones w pierwszej scenie filmu.
DogMan. Film Luca Bessona z 2023 r. Jojo T. Gibbs i Caleb Landry Jones. Fot. Materiał prasowy dystrybutora/Velvet Spoon

DogMan. Jojo T. Gibbs i Caleb Landry Jones – odtwórcy głównych ról.

Odtąd fabułę poznajemy na dwóch planach. Rozmowa w celi przeplata się z retrospekcjami, które stopniowo ujawniają dzieciństwo, a następnie dorosłe życie tego zagadkowego mężczyzny. Sceny z dzieciństwa są wstrząsające. Luc Besson „funduje” widzom wprost niewiarygodne przemoc i okrucieństwo. Dalej, w części retrospektywnej, film staje się wartkim thrillerem z udziałem dziesiątek psów będących pod opieką i – uwaga – na usługach głównego bohatera. Akcja balansuje na granicy realizmu i fantazji. W punktach kulminacyjnych jest wytworem, trzeba przyznać, błyskotliwej wyobraźni scenarzysty i reżysera w jednej osobie.

DogMan (2023). Caleb Landry Jones – odtwórca tytułowej roli. Fot. Materiał prasowy dystrybutora/Velvet Spoon

Caleb Landry Jones i jeden z kilkudziesięciu psów, które grają w filmie
Scena z filmu DogMan, w reż. Luca Bessona. Fot. Materiał prasowy dystrybutora/Velvet Spoon

Główne postaci wątku sensacyjnego (niejedynego) w DogManie

Pozornie oderwane wątki układają się w spójną, wciągającą opowieść o głębokiej treści humanistycznej. Mocne w wyrazie, chwytające za serce są sceny, w których główny bohater jako drag queen śpiewa w kabarecie piosenki z repertuaru Édith Piaf i Marleny Dietrich. W ścieżce dźwiękowej słyszymy niezapomniane głosy tych piosenkarek, a aktor tylko gra, że to on śpiewa. Ale jak! W tej roli został obsadzony Caleb Landry Jones – 34-letni dziś amerykański aktor i muzyk, który już wcześniej dał się poznać jako utalentowany aktor. Na Festiwalu Filmowym w Cannes w 2021 roku otrzymał nagrodę za pierwszoplanową rolę męską w filmie Nitram.
Psycholog więzienna, o której reżyser między wierszami przemyca informację, że została w życiu skrzywdzona, zadaje głównemu bohaterowi na koniec pytanie: – Dlaczego pan mi się zwierzył? Otrzymuje odpowiedź: – Bo coś nas łączy. – Co? – dopytuje psycholożka. – Cierpienie – słyszy w odpowiedzi.
Ostatnia, symboliczna scena filmu z udziałem kilkudziesięciu psów, olśniewająca wizualnie, pozostawia widza z nadzieją, że niecały świat spotworniał.
Anglicy mają świetne słowo, którym można precyzyjnie opisać wrażenie, jakie wywierają filmy pokroju DogMana Luca Bessona. Niestety, brak mu dobrego polskiego odpowiednika w kontekście filmowym. Mam na myśli przymiotnik powerful. Najnowszy film twórcy Wielkiego błekitu, Leona ZawodowcaPiątego elementu właśnie taki jest. Po wyjściu z kina, długo nie można przestać o nim myśleć.

Zdjęcia: materiał prasowy dystrybutora/Velvet Spoon

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl