Festiwal Oper Barokowych Dramma per Musica stworzyły i realizują dwie wybitne artystki – Anna Radziejewska, mezzosopran i Lilianna Stawarz, klawesynistka.
Rozmowa z Anną Radziejewską odpowiedzialną m.in. za obsady na Festiwalu Oper Barokowych Dramma per Musica.

Jak tłumaczy Pani rosnącą fascynację kontratenorami? Entuzjaści tego głosu twierdzą, że to przyszłość opery…
Według mnie, zainteresowanie wynika z tego, że kontratenorzy coraz lepiej śpiewają. To typ głosu, którego technika od drugiej połowy XX wieku niesamowicie szybko się rozwija. Dziś już nikogo nie dziwi mężczyzna śpiewający głosem przypominającym kobiecy. Głosy te, dzięki rozwojowi techniki zyskują na sile, barwie i wirtuozerii. Czy to przyszłość? Niekoniecznie, raczej urozmaicenie. Kontratenorzy przejmują od kobiet partie pierwotnie napisane dla kastratów lub dla śpiewaczek wykonujących w baroku role męskie. Partie pisane specjalnie dla tego głosu powstają w operach współczesnych.
Jakie nadzieje wiąże Pani z „pojedynkiem” kontratenorów – Michała Sławeckiego z Rafałem Tomkiewiczem na tegorocznym festiwalu?
Obydwaj panowie to znakomici artyści, obdarzeni nie tylko pięknymi głosami o zupełnie innych barwach, ale także charyzmatyczne osobowości. Myślę że będzie „pysznie”, zwłaszcza że wystąpią ze świetną łódzką orkiestrą barokową Altberg Ensemble.
Jak Pani czuje się w muzyce dawnej?
Uwielbiam, gdy w repertuarze, który wykonuję są idealne proporcje między muzyką barokową, współczesną i klasyczno-romantyczną. Wtedy się nie nudzę i jedno daje wytchnienie od innego. Barok ma w moim sercu miejsce szczególne, bo nie dość, że rozwija technikę, to wyzwala kreatywność, a wręcz wymaga jej od wykonawcy. W muzyce barokowej czuję się znakomicie, chociaż nie patrzę na nią bezkrytycznie i nie każdego kompozytora cenię jednakowo. Najbardziej kocham w baroku ten cudowny konsensus miedzy wirtuozerią a pełną emocji prostotą.
Fot. Karina Rybaczyk