Dzień świra w Ateneum, czyli teatralna wersja fragmentu życia Adasia Miauczyńskiego, znanego z kinowego tryptyku Marka Koterskiego: Dom wariatów, Dzień świra i Wszyscy jesteśmy Chrystusami.
Teatr Ateneum w Warszawie sięgnął po pewny materiał literacki! Mało kto wie, że Marek Koterski jest też dramaturgiem i napisał Dzień świra na konkurs Teatru Telewizji, w którym otrzymał jedną z głównych nagród.
Przypomnę, że filmowy Dzień świra został po premierze w 2002 r. obsypany nagrodami, a w przeprowadzonym w 2021 r. głosowaniu widzów, zyskał miano polskiego filmu wszech czasów.

Jak wypada na scenie inteligent nieudacznik, będący – jak to ujął sam Koterski – bardziej produktem otaczającej go rzeczywistości niż jej kreatorem? Moim zdaniem, bardzo dobrze. Przede wszystkim można przejrzeć się w tej sztuce jak w lustrze. I jest się z czego pośmiać. Czy efekt jest lepszy niż na ekranie, to już niech każdy, kto widział serię filmów o Miauczyńskim, sam oceni. (Ja nie mogę zająć stanowiska, gdyż poza widzianym w tv fragmencie Dnia świra nie oglądałam ani pozostałych części trylogii, ani innych filmów Koterskiego z tym samym bohaterem).
Kameralne, sześcioosobowe przedstawienie w Ateneum grane jest bez przerwy. Trwa ok. 80 minut. Idealna rzecz na wakacyjne wypady do teatru. Adasia Miauczyńskiego gra Adam Cywka. Reżyser Piotr Ratajczak wpadł na pomysł, by aktorki występujące w przedstawieniu – Ewę Telegę, Magdalenę Schejbal i Milenę Suszyńską – obsadzić podwójnie. Oprócz swoich postaci (Telega – matki, Schejbal – byłej żony, Suszyńska – pierwszej miłości Adasia Miauczyńskiego) grają one także Miauczyńskiego, który w scenach zbiorowych staje się symbolicznie zmultiplikowany. Kupuję to rozwiązanie, w którym widzę udaną metaforę. W sąsiada głównego bohatera wciela się Janusz Łagodziński, a w syna, na zmianę, studenci Akademii Teatralnej Jakub Sasak i Jakub Pruski, którzy odgrywają też po kilka epizodów.
Autorka kostiumów Dorota Gaj-Woźniak ubrała całą szóstkę w garnitury. Każdy jest w innym, jaskrawym kolorze, z wyjątkiem Adasia odzianego w szarość. Do niektórych scen aktorzy zdejmują marynarki i krawaty. Scenografia jest ascetyczna, rekwizyty ograniczone do minimum, przez co zwracają większą uwagę. Dzięki obrotowej dekoracji, sytuacje szybko i wielokrotnie się zmieniają. Jest dynamicznie! Na uznanie zasługuje też plastyka ruchu, która ujmuje naturalnością codziennych, domowych rytuałów.
Ze sceny, tak samo jak z ekranu, gęsto padają wulgaryzmy. Zapewne niecałej widowni się to spodoba… Mnie też rażą wulgaryzmy słyszane na ulicy, będące skutkiem ubóstwa językowego. Ale zaliczam się do tych, którzy nie dzielą słów na przyzwoite i nieprzyzwoite, a na dobrze lub źle użyte. Tak w filmowym, jak i teatralnym Dniu świra są one na swoim miejscu. Miauczyński oczyszczony z dosadnego języka, nie byłby postacią, w której prawie każdy z nas zobaczy głęboko ukrywany kawałeczek siebie.
Polecam Dzień świra w teatrze Ateneum.
Teatr Ateneum w Warszawie
Marek Koterski Dzień świra, reż. Piotr Ratajczak
Premiera 4 czerwca 2022
Spektakle popremierowe:
5, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 17, 18 i 19 czerwca 2022