Ella Fitzgerald. Just One Of Those Things (Ella Fitzgerald. Jedna z tych rzeczy) to już kolejny film wprowadzony na polskie ekrany w ramach #kinojazz. Jest to nowe, wspólne przedsięwzięcie Musicine i Fundacji EuroJAZZ, które od 2019 roku prezentują dokumenty o jazzie w kinach studyjnych w całej Polsce.
Nie znałam jej życia. Dopiero z tego filmu dowiedziałam się, że jako nastolatka była bezdomna. Na konkurs młodych talentów w muzycznym Teatrze Apollo w Harlemie, który wygrała, zgłosiła się w brudnej sukience. Zaśpiewała tak perfekcyjnie czysto, że zaległa cisza, w której „byłoby nawet słychać, jak szczur sika na bawełnę”. Autorką tego określenia jest Norma Miller – tancerka, choreograf, a także aktorka, piosenkarka i autorka tekstów piosenek.
Norma Miller była dwa lata młodsza od Elli Fitzgerald. W tym samym czasie obie stały się gwiazdami klubów jazzowych w Harlemie. Dla obu sztuka była ucieczką od biedy i poniżenia w czasach rasizmu w USA. Kiedy Ella była już Wielka, stała się bojowniczką o prawa obywatelskie dla Afroamerykanów. I to też jest jedna z tych rzeczy, o których mowa w Ella Fitzgerald. Just One Of Those Things.
Oprócz Normy Miller, artystkę wspominają m.in. Itzhak Perlman, André Previn, Smokey Robinson i Ray Brown jr – adoptowany syn piosenkarki. Jego biologiczną matką była przyrodnia siostra Elli. Na ekranie pojawia się też Frank Sinatra i jest przypomniany pewien mało znany incydent z jego współpracy z Ellą.
Ella Fitzgerald. Just One Of Those Things zawiera wiele nagrań archiwalnych, także tych zarejestrowanych prywatną kamerą, pokazującą Ellę w domowych pieleszach w Beverly Hills, a w ścieżce dźwiękowej nie brakuje jej fantastycznego głosu.
Powszechnie uważa się, że życie prywatne Damy Jazzu nie było udane. Rozpadły się jej oba małżeństwa. W filmie mówi się o tym, że była rozdarta między potrzebą życia rodzinnego, a sceną, bez której nie mogła żyć. Była nieustannie w trasie; skupiała się wyłącznie na śpiewaniu. Mnie się wydaje, że scena rekompensowała jej tęsknotę za normalnym życiem rodzinnym. Często powtarzała „nie przestanę”. A jedna z osób wypowiadających się w filmie, skomentowała to stwierdzeniem „nigdy nie przestała nie przestawać”.
Od pierwszej połowy lat 50., przez ponad 20 lat, co roku wygrywała w rankingu opiniotwórczego pisma „DownBeat” w kategorii Najlepsza Wokalistka. Nagrała kilkadziesiąt płyt, w tym z Louisem Armstrongiem nieśmiertelne Cheek to Cheek, a także songbooki (śpiewniki) z piosenkami największych amerykańskich twórców muzyki rozrywkowej, m.in. Gershwinów, Berlina, Ellingtona i Portera.
Prezydent George Bush odznaczył ją Medalem Wolności – najwyższym amerykańskim odznaczeniem cywilnym.
Jej kariera trwała ponad pół wieku. Dożyła 79 lat, ale koniec życia był tragiczny. Z powodu cukrzycy amputowano jej stopy.
Reżyserem tego świetnego dokumentu jest Leslie Woodhead (rocznik 1937) – wybitny, brytyjski dokumentalista, wielokrotnie nagradzany za swoje filmy, w tym nagrodą BAFTA, przyznawaną przez Brytyjską Akademię Sztuk Filmowych i Telewizyjnych.
Zdjęcie: serwis prasowy dystrybutora
Amazing Grace: Aretha Franklin – recenzja filmu o innej ikonie jazzu, rozpowszechnianego w ramach #kinojazz