Ginczanka w muzeum POLIN

Ginczanka w muzeum POLIN

Ginczanka w muzeum POLIN. Pieśni do słów poetki prawykonała Aleksandra Resztik – sopran. Maciek Jaźwiecki/muzeum POLIN

Aleksandra Resztik. Fot. Maciek Jaźwiecki/Muzeum POLIN

Ginczanka w muzeum POLIN

Prawykonanie pieśni do wierszy Zuzanny Ginczanki
27 marca 2022 r.

Spirytus movens przedsięwzięcia była Aleksandra Resztik – sopran koloraturowy. Z jej inicjatywy siedem polskich kompozytorek: Monika Kędziora, Alicja Gronau, Ewa Fabiańska-Jelińska, Martyna Kosecka, Katarzyna Kwiecień-Długosz, Łucja Szablewska i Anna Igantowicz-Glińska wzięło na warsztat poezję Zuzanny Ginczanki – piszącej po polsku żydowskiej poetki, o której pamięć coraz mocniej ożywa. I słusznie!

Zuzanna Ginczanka (1917–1944) – jak wiemy ze źródeł – zaczęła wierszować jako dziesięcioletnia dziewczynka. Gdy miała 17 lat, napisała list do Juliana Tuwima, dołączając swoje wiersze. Za jego namową wzięła udział w Turnieju Młodych Poetów, w którym otrzymała wyróżnienie. Po skończeniu gimnazjum w Równem na Wołyniu przeprowadziła się do Warszawy, gdzie od razu rozpoczęła współpracę z prasą i radiem. Jako jedyna kobieta, a właściwie jeszcze dziewczyna, była autorką nowo powstałych Szpilek, założonych w 1935 r.
Szybko stała się gwiazdą kawiarni literackich przedwojennej Warszawy, w których brylowała talentem, inteligencją i urodą! Nazywano ją „Żydowską Gazelą”, „Gwiazdą Syjonu” i Sulamitą (Oblubienica w starotestamentowej Pieśni nad pieśniami). Rozpoczęte w 1936 r. studia na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego wkrótce przerwała z powodu wybryków antysemickich. W tym samym roku ukazał się drukiem pierwszy tom jej wierszy O centaurach – jedyny wydany za jej życia.
Wybuch II wojny światowej zastał ją w rodzinnym Równem. Nie wróciła do Warszawy, wyruszyła do Lwowa, gdzie dołączyła do Związku Radzieckich Pisarzy Ukrainy. Zdążyła jeszcze opublikować kilka wierszy na łamach tamtejszych czasopism. Najpierw ukrywała się we Lwowie, a potem w Krakowie. Wskutek donosu zaaresztowało ją gestapo i rozstrzelało w 1944 r. Miała dopiero 27 lat.

Ten koncert miał się odbyć 27 stycznia w Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Z powodu choroby wykonawczyni trzeba go było odwołać. Został przełożony na 27 marca 2022 r. – datę bliską 105. rocznicy urodzin Zuzanny Ginczanki. Dokładna, dzienna data przyjścia poetki na świat nie jest znana. Ustalając nowy termin nikt się nie spodziewał, że będzie to 32. dzień wojny, po napaści Rosji na Ukrainę. Wiersze urodzonej w Kijowie Ginczanki, związanej w ostatnim okresie życia ze Lwowem, nabrały dojmująco aktualnego wydźwięku.

Koncert rozpoczął profetyczny Maj 1939 z muzyką Moniki Kędziory (Raz wzbiera we mnie nadzieja, raz jestem niespokojna. Zbyt wiele rzeczy się dzieje – coś przyjdzie: miłość lub wojna). Po nim usłyszeliśmy umuzycznioną przez Alicję Gronau Gramatykę, za którą 17-letnia Ginczanka otrzymała pierwszy poetycki laur we wspomnianym wcześniej Turnieju Młodych Poetów.
Poza wymienionymi, na program złożyły się wiersze: WyjaśnienieErotofizyka (muz. Ewa Fabiańska-Jelińska), Zbłąkane miasta. Do wiersza Zamiast różowego listu (muz. Martyna Kosecka), Dwie pieśni do słów Zuzanny Ginczanki. Wiersz o radosnym czekaniu. Przepis na prostotę życia (muz. Katarzyna Kwiecień-Długosz), Posucha (muz. Łucja Szablewska), Trzy pieśni do słów Zuzanny Ginczanki. Obcość. Agonia. Labirynt obłędny (muz. Anna Ignatowicz-Glińska).
Ginczanka w muzeum POLIN. Aleksandra Resztik – sopran i Katarzyna Ewa Sokołowska – fortepian. Fot. Maciek Jaźwiecki /Muzeum POLIN

Aleksandrze Resztik towarzyszyła pianistka Katarzyna Ewa Sokołowska. Fot. Maciek Jaźwiecki/Muzeum POLIN
Interpretacja słowa i wyraz aktorski spektaklu, nie był to bowiem sztampowy recital, powstały pod okiem aktorki Małgorzaty Kaczmarskej. Prawykonanie programu nastąpiło w obecności wszystkich siedmiu kompozytorek, które po zakończeniu koncertu, śpiewaczka wywołała z widowni do ukłonów przed publicznością.
Ginczanka śpiewana operowym głosem – to coś absolutnie wyjątkowego.

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl