Stanisław Moniuszko Halka
Premiera w Operze i Filharmonii Podlaskiej: włoskiej wersji językowej – 15 maja 2026, polskiej wersji językowej – 16 maja 2026
Kierownictwo muzyczne – Fabio Biondi
Reżyseria, scenografia, kostiumy i choreografia – Michał Znaniecki
Współpraca muzyczna, drugi dyrygent – Adam Banaszak
Przygotowanie chóru – Violetta Bielecka
WYKONAWCY
Soliści: Marcelina Román/Natalia Rubiś – Halka, Adrian Domarecki, Matheus Pompeu, Paweł Skałuba – Jontek, Mariusz Godlewski, Stanisław Kuflyuk – Janusz, Robert Gierlach, Wojtek Gierlach – Stolnik, Monika Ledzion, Anna Wolfinger – Zofia, Mateusz Stachura, Krzysztof Szyfman – Dziemba, Kirill Lepay, Mihail Lis – Dudarz, Paweł Cichoński, Mihail Lis – Młodzieniec
Orkiestra, Chór i Balet Opery i Filharmonii Podlaskiej
Tancerze soliści: Hanna Mocarska, Szymon Harasimowicz, Arkadiusz Jarosz, Joanna Frątczak – Duchy Halki, Jontka, Janusza i Zofii
Akrobaci: Miłosz Jarmołowicz, Eryk Suchoń
ZPiT Kurpie Zielone (gościnnie)
O fascynacji Fabia Biondiego Stanisławem Moniuszką polscy melomani, z bywalcami festiwalu Chopin i jego Europa na czele, wiedzą nie od dziś. Maestro Biondi ze swoją orkiestrą Europa Galante i międzynarodową obsadą solistów zarejestrowali na CD Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, koncertowe wykonania wszystkich zachowanych oper Moniuszki. Pierwszą w 2018 roku była Halka. We wszystkich nagraniach wziął udział Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej. Wystawienie Halki na scenie OiFP było tylko kwestią czasu.

Halka nieustająco powraca na polskie sceny operowe. Miała też ze wszystkich polskich oper najwięcej wystawień zagranicą, poczynając od premiery czeskiej w 1868 roku pod dyrekcją Bedřicha Smetany, ale wszędzie kończyło się „na eksploatacji” tylko jednej inscenizacji. W ostatnich latach dzięki nagraniu pod batutą Biondiego Halki we włoskiej wersji językowej oraz inicjatywie Piotra Beczały, która doprowadziła do premiery polskiej wersji Halki w Theater an der Wien – zainteresowanie tą operą poza Polską rośnie. Kolejne premiery teatralne przeważnie interpretują ją przez pryzmat współczesności, odrzucając kierpce i parzenice.
Tylko nieliczni wiedzą, że Maria Fołtyn – niestrudzona propagatorka twórczości Moniuszki, reżyserka niejednej realizacji Halki i strażniczka tradycji – w 1995 roku też miała nietradycyjną koncepcję inscenizacji tej opery. Jej akcja miałaby rozgrywać się … w cyrku. Dlaczego nie została ona zrealizowana, opowiedziała mi pod koniec swego życia. Zainteresowani dowiedzą się tego, a także innych powszechnie nieznanych rzeczy TUTAJ
Michał Znaniecki w Halce wystawionej w Operze i Filharmonii Podlaskiej nie chciał niczego naprawiać ani unowocześniać. Niemniej, cytując go słowo w słowo: „Granica między światem wyobrażonym a rzeczywistym pozostaje nieostra, bo właśnie w tej niepewności rodzi się sens opery”.
Znaniecki wprowadził do libretta duchy: Halki, Jontka, Janusza i Zofii. Pojawiają one nie tylko na scenie, również jako performance w foyer przed rozpoczęciem przedstawienia. Mnie się to podobało. Te snujące się wśród widzów, okutane na biało postacie bez twarzy, intrygowały i rzeczywiście wytwarzały atmosferę niepewności. Można odczytywać tę inscenizację jako pośmiertną refleksję nad życiem tych czworga, dokonywaną przez ich duchy.
Podczas spektaklu rolę duchów odgrywają tancerze, czasem na pierwszym, czasem na dalszym planie. Znaniecki doskonale wykorzystał możliwości techniczne sceny OiFP. Niekiedy akcja rozgrywa się jednocześnie na trzech planach, a ściślej na trzech piętrach. Piękna, właśnie dzięki zastosowaniu paru zapadni, jest rozpoczynająca pierwszy akt sekwencja, w której Stolnik świętuje zaręczyny Zofii z Januszem.
Kostiumy, zaprojektowane przez Znanieckiego nawiązują do polskich strojów szlacheckich i góralskich. Kostiumy kobiece, w tym tytułowej bohaterki są twórczo przetworzone, ale jednoznacznie kojarzą się z ubiorem góralek spod Tatr. Fabuła znana z libretta jest zrealizowana po bożemu.
Mazur i Tańce góralskie, na które publiczność czeka, są w tym przedstawieniu zachwycające! Do widowiskowości Tańców góralskich wiele wnoszą akrobaci. Ich olśniewające salta przypomniały mi ostatnią inscenizację Marii Fołtyn, która zaprosiła do Tańców góralskich akrobatów ze Szkoły Sztuki Cyrkowej w Julinku. I była to jedyna rzecz, którą udało jej się zrealizować ze wspomnianego pomysłu Halki w anturażu cyrkowym.

Wizualną stronę spektaklu w reżyserii i inscenizacji Michała Znanieckiego wzbogaca scenografia multimedialna, miejscami realistyczna, miejscami artystyczna, ale zawsze zharmonizowana z akcją na scenie. Uwagę przykuwają też wjeżdżające na scenę gabloty z rozmaitymi eksponatami w środku. Niestety, z dalszych rzędów na widowni są one słabo widoczne i doszukiwanie się ich znaczeń jest utrudnione.
Wielką przyjemnością jest słuchanie orkiestry. Do tej pory Fabio Biondi przedstawiał wykonania Halki i pozostałych oper Moniuszki z własną orkiestrą grającą na instrumentach z epoki. Teraz przygotowując Halkę z orkiestrą OiFP, udowodnił, że z orkiestry grającej na instrumentach współczesnych też można wydobyć nie mniej czarowne dźwięki.
Wydarzeniem bez precedensu jest wejście na afisz tego samego teatru operowego, w tym samym czasie, Halki w dwóch wersjach językowych. W wypadku włoskiej – jest to jej pierwsza teatralna realizacja. Czekała na to z górą 150 lat. Halkę po włosku przygotował sam Moniuszko, pragnąc uznania międzynarodowego. Niestety, za życia nie było mu ono dane.
W tym bezprecedensowym przedsięwzięciu Opery i Filharmonii Podlaskiej są dwie obsady. Obie zostały przygotowane do udziału w jednej i drugiej wersji językowej na wypadek konieczności nagłego zastępstwa. Słowa uznania dla Stanisława Kuflyuka, który z powodu choroby zmiennika, zaśpiewał obie premiery. Przestawienie się z dnia na dzień z jednego języka na drugi, co w śpiewie stanowi jeszcze większą trudność niż w mowie, wymagało zapewne nie lada koncentracji i uważności.

Bardzo podobał mi się Krzysztof Szyfman w partii Dziemby. Z żadnej inscenizacji Halki, którą widziałam, a było ich kilka, nie zapamiętałam odtwórcy tej roli, a Krzysztof Szyfman pozostanie w mej pamięci. Żałuję tylko, że nie trafiłam na Matheusa Pompeu w partii Jontka, który latem 2018 roku zachwycił wszystkich obecnych (mnie bardzo!) w Studium koncertowym Polskiego Radia na premierowym, koncertowym wykonaniu Halki po włosku pod batutą Fabia Biondiego.
Ciekawie byłoby zobaczyć i porównać obie obsady, jak również polskie z włoskim brzmieniem Halki. Opera i Filharmonia Podlaska stworzyła taką możliwość dzień po dniu.
Najbliższe przedstawienia, ostatnie w tym sezonie, tylko w polskiej wersji językowej:
23.05.2026 g. 19.00
24.05.2026 g. 18.00
30.05.2026 g. 19.00
31.05.2026 g. 18.00
Następne w listopadzie 2026.