Kamerdyner Filipa Bajona – recenzja

Kamerdyner Filipa Bajona – recenzja

Kamerdyner Filipa Bajona, laureat Srebrnych Lwów ubiegłorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (przegrał z Zimną wojną) otrzymał 8 nominacji do Orłów, w tym do nagrody dla najlepszego filmu.

Otrzymał dwa Orły w kategoriach: Najlepsza scenografia i Najlepsze kostiumy.
Za kostiumy zostały nagrodzone: Małgorzata Gwiazdecka,  Małgorzata Braszka, Ewa Krauze i Izabela Stronias.
Za scenografię nagrodę otrzymali: Paweł Jarzębski i pośmiertnie Zbigniew Dalecki, który zmarł w 2017 roku przed ukończeniem zdjęć do filmu.

Kamerdyner podejmuje temat, którego do tej pory nikt nie opowiedział na dużym ekranie – współistnienie Polaków, Kaszubów i Niemców na obszarze Pomorza Zachodniego. Temat fascynujący pod nie jednym względem: historycznym, psychologicznym, obyczajowym… Ten skrawek ziemi leżał niegdyś w zaborze pruskim. Na mocy Traktatu Wersalskiego został przyznany Polsce, a po wybuchu II wojny światowej znalazł się w granicach III Rzeszy. W 1945 r. wkroczyła na te tereny Armia Czerwona.

Kamerdyner Filipa Bajona – Marianna Zydek i Przemysław Fabijański

Fabuła obejmuje 45 lat. Burzliwe dzieje opowiedziane są przez pryzmat przeżyć kaszubskiego chłopca, w miarę rozwoju akcji, młodzieńca i mężczyzny, który zostaje kamerdynerem. Jest on bękartem pruskiego junkra. Zakochuje się ze wzajemnością w jego córce, faktycznie w swojej siostrze przyrodniej. (W tych rolach Sebastian FabijańskiMarianna Zydek).

Wciągający wątek melodramatyczny przeplata się z wątkiem Króla Kaszub. Tak nazywano autentyczną postać, która jest pierwowzorem filmowego Bazylego Miotke, doskonale zagranego przez Janusza Gajosa. Prawdziwy Król Kaszub nazywał się Antoni Abraham. Był synem bezrolnego chłopa. Czytać i pisać nauczył się z książeczki do nabożeństwa matki. I to tak dobrze, że pisał artykuły do „Gazety Gdańskiej”.
Kamerdyner Filipa Bajona – Janusz Gajos

Chciał, żeby Kaszuby stały się częścią Polski. Ziomkom wkładał do głów: „Polska jest naszą ojczyzną, a Kaszuby matką”. Walczył na froncie I wojny światowej. Kiedy na konferencji pokojowej w Paryżu, zakończonej podpisaniem traktatu wersalskiego, postanowiono zaprosić Kaszubów, by zaświadczyli o polskości tych ziemi, dotarł do Wersalu.

Pod koniec filmu jest wstrząsająca scena pierwszego po wybuchu II wojny światowej ludobójstwa. Dotychczas poza Kaszubami mało kto o tym wiedział. W lasach pod wsią Wielka Piaśnica od października 1939 r. do wiosny 1940 r. niemieckie, nazistowskie oddziały SS rozstrzelały ok. 14 tys. Polaków i Kaszubów i ok. 2 tys. upośledzonych umysłowo Niemców, zwiezionych tu ze wschodnich terenów III Rzeszy.

Ciekawostki z planu
Mimo wielości wątków, trwający dwie i pół godziny film ogląda się z rosnącą ciekawością. Niektóre sceny rozgrywają się w języku kaszubskim z polskimi napisami. Zachwycają pięknie sfotografowane pejzaże i wnętrza. Zdjęcia były kręcone na Warmii, gdzie zachowały się zabudowania przypominające Kaszuby z pierwszej połowy XX w. Dzisiejsze Kaszuby już tak nie wyglądają jak wtedy. Pałac filmowej rodziny von Kraussów „gra” pałac w Łężanach, obecnie własność Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
Realizacja została tak rozłożona w czasie, żeby zdjęcia były kręcone w czterech porach roku. To ewenement w dzisiejszych czasach, w których zdjęcia do filmu fabularnego trwają maksimum miesiąc. Kręcono na taśmie filmowej, która pozwala na wydobycie niuansów barwnych tworzących nastrój. Za pomocą obrazu cyfrowego, który jest „ostrą żyletą”, nie da się osiągnąć półtonów i ćwierćtonów.

Prawdziwe postacie, fikcyjne nazwiska
Wszystkie postacie występujące w filmie mają pierwowzory w autentycznych, ówczesnych mieszkańcach miejscowości Kłanino, w której toczy się akcja. Noszą jednak fikcyjne nazwiska, ponieważ scenarzyści (Mirosław Piepka, Michał S. Prus, Marek Klat) zastosowali kompilację. W niektórych bohaterach połączyli cechy i przeżycia dwu, a nawet więcej osób, ale nic nie zostało zmyślone.
Mirosław Piepka jest rodowitym Kaszubem, który od dawna nosił się z zamiarem napisania scenariusza filmu o Kaszubach. Marek Klat jest historykiem, znawcą dziejów tych ziem.

Strzał w dziesiątkę
Dotarłam do informacji, że pierwotnie reżyserem Kamerdynera miał być Ryszard Bugajski, z którym tandem scenariopisarski Piepka i Prus zrealizował wcześniej świetny Układ zamknięty. Potem scenarzyści pertraktowali z Piotrem Trzaskalskim, którego koncepcja zbyt daleko odbiegała od ich epickiej wizji. W końcu zwrócili się do Filipa Bajona i to okazał się strzał w dziesiątkę. Bajon nie przewrócił scenariusza do góry nogami. Wprost przeciwnie, jeszcze bardziej podkreślił jego epickość. Zrobił film wybitny, który trzeba koniecznie zobaczyć.

Fot. Rafał Pijański /FILMICON

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl