La Bohème w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej wyreżyserowała Barbara Wysocka – reżyserka teatralna i operowa, która studiowała również aktorstwo i grę na skrzypcach. Podkreślam to, bo wśród reżyserów działających w teatrze operowym nie ma wielu tak wszechstronnie wykształconych twórców, można powiedzieć, predestynowanych do reżyserowania oper.
Wysocka deklaruje, że priorytetami w operze są dla niej: podążanie za muzyką i wydobycie tematu, który w danym momencie jest istotny. W La Bohème dostrzegła analogię do pandemii koronawirusa, która wywraca do góry nogami wszystkie plany życiowe. W ogóle życie, które mogłoby potoczyć się inaczej.
Scenografia nie ma nic wspólnego z oryginalnym usytuowaniem akcji w XIX-wiecznym Paryżu. W inscenizacji Wysockiej rzecz dzieje się współcześnie w nieokreślonym mieście. Podkreślają to dzisiejsze kostiumy. Reżyserka ze scenografką Barbarą Hanicką przyznają się do inspiracji musicalem Rent Jonathana Larsona, uważanym – uwaga – za współczesną wersję właśnie La Bohème Giacoma Pucciniego. (Akcja Rent rozgrywa się w latach 90. XX wieku w Nowym Jorku, w środowisku niezamożnych, młodych ludzi mających zainteresowania i zawody artystyczne. Niektórzy zarazili się wirusem HIV, i tak jak Mimì są bezsilni wobec nieuchronnie zbliżającej się śmierci).
Obsada jest podwójna. Ja w rolach Mimì i Rodolfa słyszałam Adrianę Ferfecką i Davide’a Giustiego. Oboje są zwycięzcami licznych konkursów wokalnych. W najsłynniejszych ariach nie zawiedli. Dobrze prezentowali się jako para, co też jest ważne. Aleksandra Orłowska świetnie aktorsko zagrała Musettę. Ilya Kutyukhin (niedawny absolwent szkolenia młodych śpiewaków Festiwalu Salzburskiego, wcześniej uczestnik programu rozwoju młodych talentów przy Teatrze Bolszoj) ładnie zaśpiewał partię Marcella. Przyjemnością było wysłuchanie arii o pożegnaniu z płaszczem w interpretacji Jerzego Butryna, obsadzonego w roli Colinne’a. I co warte zaznaczenia – w młodych bohaterów wcielają się młodzi, utalentowani wykonawcy. Słowa uznania dla Izabeli Kłosińskiej – dyrektor obsad w Operze Narodowej.
Wrażenie robią też sceny zbiorowe z udziałem chórów – Opery Narodowej i dziecięcego chóru Artos im. Władysława Skoraczewskiego. W scenie wiwatującego z okazji świąt tłumu, małoletni chórzyści wychodzą na scenę z watą cukrową. Oprócz tego, że ją zajadają, mają więcej zadań aktorskich, z których wywiązują się z wdziękiem. Choreografię stworzył Tomasz Jan Wygoda.
Opera z żelaznego repertuaru wbrew pozorom nie jest samograjem. Sukces odnoszą tylko ci, który mają świeże, wręcz zaskakujące pomysły inscenizacyjne, będące w zgodzie z intencjami autora libretta i kompozytora. Teamowi realizatorów pod wodzą Barbary Wysockiej to się udało.
Teatr Wielki – Opera Narodowa
Giacomo Puccini La Bohème
Premiera 3 grudnia 2021