La grazia – recenzja

La grazia – recenzja

La grazia. Scenariusz i reżyseria – Paolo Sorrentino. Pięć nagród na ubiegłorocznym MFF w Wenecji – Biennale Cinema 2025, w tym Puchar Volpiego dla grającego główną rolę Toniego Servillo.

Toni Servillo w filmie La grazia. Fot. © Andrea Pirrello/materiał prasowy Gutek Film

 

Notabene, to już ósmy wspólny film Sorrentino i Servillo. (Ich Wielkie piękno z 2013 r. otrzymało Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego). W La grazii Toni Servillo gra szanowanego, wręcz uwielbianego prezydenta kraju tuż przed przejściem na emeryturę, który w finale prezydentury musi podjąć decyzje natury moralnej. Ma zdecydować o odrzuceniu albo podpisaniu ustawy o eutanazji oraz ocenić, kto z dwojga skazanych na dożywocie bardziej zasługuje na ułaskawienie. Które morderstwo może być usprawiedliwione: zabójstwo będące odruchem miłosierdzia, czy zabójstwo z miłości? Włoski tytuł filmu La grazia oznacza po polsku łaskę.

La grazia. Tony Servillo i Anna Ferzetti. Fot. © Andrea Pirrello/materiał prasowy Gutek Film

La grazia. Toni Servillo i Anna Ferzetti.
Fot. © Andrea Pirrello/materiał prasowy Gutek Film
Jest to kapitalne studium wątpliwości moralnych targających człowiekiem. Sorrentino tak poprowadził narrację, że widz do końca, trwającego ponad dwie godziny filmu, nie ma pewności, co postanowi prezydent. I, chcą nie chcąc, zaczyna wchodzić w jego skórę. Zastanawiać się, co sam by zrobił na jego miejscu.

Ciekawość rozpalają także wątki poboczne, odnoszące się do prywatnego życia prezydenta: jego obsesyjne zadręczanie się myślą, kto był mężczyzną, z którym zdradziła go nieżyjąca już żona i relacje z córką, pełniącą funkcję jego sekretarki.
Za serce chwytają sekwencje związane z ukochanym koniem prezydenta. Nie mogę napisać więcej, bo musiałabym spoilerować.

Jak się wydaje, Paolo Sorrentino chciał uzmysłowić tym filmem coś nieoczywistego; stanowisko jakie przyjmujemy wobec trudnego problemu może zdziwić nawet nas samych, ale często okazuje się potem, że podjęta decyzja była tą właściwą…

La grazii parę razy pada pytanie: „Do kogo należą nasze dni?” Stało się ono też mottem, organizowanych przez Gutek Film, Spotkań filozoficznych wokół tego filmu, a konkretnie zagadnienia – cytuję dystrybutora – „jak pod ciężarem odpowiedzialności odnaleźć lekkość i drogę do wewnętrznej harmonii?”
Rzeczywiście, La grazia jest idealnym przyczynkiem do refleksji na ten temat.

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl