Wybitnych aktorów z przyjemnością ogląda się nawet w słabszej sztuce. Lepiej już było to właśnie taki przypadek. Pozornie pozycja z lekkiego repertuaru, w istocie to tragikomedia. Jej bohaterką jest osiemdziesięcioletnia aktorka, która niegdyś święciła tryumfy w repertuarze szekspirowskim, a na stare lata żyje w osamotnieniu. Po wykupieniu lekarstw dla siebie i karmy dla kota (jedynej bliskiej sobie istoty) nie starcza już z jej emerytury na czynsz i jedzenie.
Autorka Lepiej już było – nietuzinkowa postać, emanująca energią i optymizmem, w wieku plus minus bohaterki tej sztuki, wymyśliła w tej tragicznej rzeczywistości, będącej udziałem wielu starszych ludzi, mniej lub bardziej zabawne sytuacje. Finał jest happy endem. Tylko od aktorów zależy, czy Lepiej już było będzie bawić, czy może oburzać niestosownością potraktowania tego problemu. W spektaklu Współczesnego wywoływanie śmiechu jest proporcjonalne do budzenia współczucia. Dopiero na koniec bierze górę radość z nadziei, że najbardziej tragiczny los może się odmienić. Ostatnia scena, w której Marta Lipińska schodzi za kulisy tanecznym krokiem, wręcz z dziewczęcym wdziękiem, a potem przed kurtyną, już prywatnie, kłania się z gracją publiczności, to widok, który na długo pozostaje w pamięci.
Marcie Lipińskiej partneruje dziewięcioro aktorów: Katarzyna Dąbrowska, Joanna Jeżewska, Monika Kwiatkowska, Agnieszka Pilaszewska, Ewa Porębska, Agnieszka Suchora, Kinga Tabor, Sebastian Świerszcz, Zbigniew Suszyński. Niektórzy grają po dwie, a nawet po więcej ról. Wszystkie, nawet te większe, tak naprawdę są supportem dla aktorki grającej główną rolę.