O Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie, otwartym hucznie 20 grudnia 2019 r. po kilkuletnim remoncie, niektórzy złośliwie mówili „Wiele hałasu o nic”. Ci, którzy krytykowali Rząd RP za odkupienie kolekcji od Fundacji Książąt Czartoryskich, twierdzili, że jest to «obudowa» dwóch obrazów – Damy z gronostajem Leonarda da Vinci i Krajobrazu z miłosiernym Samarytaninem Rembrandta. Trzecim, cennym dziełem sztuki w tej kolekcji był Portret młodzieńca Rafaela, który zaginął podczas II wojny światowej. Pojawił się też kąśliwy komentarz, że „kolekcja Książąt Czartoryskich to trzy arcydzieła, z których jednego nie ma”.
Warto wiedzieć
220 lat temu Izabela Czartoryska zaczęła zbierać rodzinne i narodowe pamiątki. Był to zbiór prywatny, ale w zamyśle miał służyć całemu społeczeństwu. Tym samym Izabela Czartoryska stworzyła pierwsze polskie muzeum, które na początku mieściło się w Świątyni Sybilli i w Domku Gotyckim w Puławach.
W momencie zakładania kolekcji Polski nie było na mapie. W tym czasie istniało już British Museum (od 1753 r.) i Luwr (od 1793 r.). W 1808 r. otwarto Rijksmuseum w Amsterdamie, a w 1819 Prado w Madrycie. Wszystkie te słynne, europejskie muzea były związane z istnieniem państwa jako reprezentanta narodu. Kolekcja Czartoryskich funkcjonowała jako muzeum bez państwa, dlatego Izabela gromadziła pamiątki po władcach Polski i wielkich Polakach. Były to przedmioty osobiste, ważne dokumenty historyczne, a nawet relikwie.
Damę z gronostajem Leonarda da Vinci kupił do kolekcji, przydając zbiorowi nowego znaczenia, Adam Jerzy Czartoryski – syn Izabeli.
Po upadku powstania listopadowego (1831), Adamowi Jerzemu Czartoryskiemu, który stanął na czele Tymczasowego Rządu Powstańczego, groziła kara śmierci. Rodzina Czartoryskich wyemigrowała do Paryża, zabierając ze sobą kolekcję. Została ona zdeponowana w paryskim Hôtelu Lambert, gdzie książę Adam Jerzy Czartoryski – jak pamiętamy z lekcji historii – założył organizację polityczną o nazwie Hotel Lambert.
Z Paryża do Krakowa, dokładnie do miejsca, w którym kolekcja dziś się znajduje, sprowadził ją w 1876 r. syn Adama Jerzego – Władysław Czartoryski. Dlaczego do Krakowa, a nie z powrotem do Puław? W Krakowie, gdzie Czartoryscy mieli własny pałac, były względne swobody obywatelskie. Dawało to nadzieję, że kolekcja będzie tu bezpieczna.
Władysław Czartoryski interesował się sztuką i znał się na niej. To dzięki jego zakupom zbiór historycznych pamiątek zapoczątkowany przez jego babkę, powiększył się o dzieła dużej wartości artystycznej.
Podczas II wojny światowej niemiecki okupant wywiózł cenne obiekty do Niemiec. Dama z gronostajem na czas okupacji pozostała w Krakowie – wisiała w gabinecie Hansa Franka na Wawelu. Po wojnie została odnaleziona w rezydencji Franka na terenie Bawarii. Do Krakowa wróciła w 1946 r. razem z częścią kolekcji, którą udało się odzyskać. Ok. 840 dzieł sztuki pochodzących z kolekcji Czartoryskich jest uznawanych za zaginione.
W PRL-u kolekcja znalazła się pod zarządem Muzeum Narodowego w Krakowie, a w odrodzonej Polsce trafiła pod skrzydła Fundacji Książąt Czartoryskich, utworzonej w 1991 r. w celu sprawowania pieczy nad zbiorami.
29 grudnia 2019 r. Fundacja Książąt Czartoryskich podpisała umowę o przekazaniu Skarbowi Państwa, za kwotę 100 mln euro, całej kolekcji Czartoryskich wraz z roszczeniami do odzyskania dzieł sztuki uznawanych za zaginione, w tym Portretu młodzieńca Rafaela, a także należących do fundacji nieruchomości – pałacu, klasztoru i arsenału.
Jak zwiedzać?
Po remoncie pałacu Czartoryskich kolekcja prezentowana jest w 26 salach na dwóch kondygnacjach.
W pierwszym pomieszczeniu znajdują się oryginalne klucze, które otwierały drzwi do Świątyni Sybilli i Domku Gotyckiego w Puławach – miejsc pierwszych prezentacji kolekcji.
Ekspozycja sporo miejsca poświęca założycielce kolekcji. Izabela z Flemmingów, wychodząc za mąż za swego o 12 lat starszego wuja Adama Kazimierza Czartoryskiego, miała 15 lat. Wyswatano ich, by połączyć dwie fortuny magnackie. Można domniemywać, że małżonków z czasem połączyła przyjaźń, ale nie zaiskrzyło między nimi nigdy. Miłości oboje szukali poza małżeństwem, na co w ich sferze w dobie libertynizmu było przyzwolenie. Dość powiedzieć, że Adam Kazimierz nie był ojcem żadnego z sześciorga dzieci Izabeli.
Powszechnie znane były romanse Izabeli z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim i Nikołajem Repninem, posłem rosyjskim w Warszawie. Owocem związku z królem była utalentowana literacko Maria Anna.
„Szkatuła królewska” zawiera to, co najbardziej rozczula – autentyczne rzeczy osobiste: dziecięce buciki Stanisława Augusta Poniatowskiego, broszki do kontusza Stefana Batorego, sakiewkę Marii Leszczyńskiej. Pozostała zawartość szkatuły nie odnalazła się po wojnie.
Z rodzinnych pamiątek zachwycają wachlarze, które Władysław Czartoryski kupował swojej pierwszej żonie, księżniczce hiszpańskiej (zmarłej w wieku 30 lat). Olśniewa też jej suknia – swego rodzaju również dzieło sztuki.
W sali Jagiellonów na szczególną uwagę zasługuje obraz Lukasa Cranacha Młodszego, nadwornego malarza Zygmunta Starego. Familia Sigismondi Regis Poloniae przedstawia całą rodzinę królewską. To renesansowe dzieło należy do najcenniejszych obiektów w kolekcji Czartoryskich.
Epokę Sasów reprezentuje przede wszystkim porcelana miśnieńska – zastawa i figurki, którymi dekorowano stoły. Cackami są sztućce, które też ozdabiają porcelanowe elementy (noże i widelce weszły do użycia właśnie w XVIII w.). Zdumiewa mnogość rodzajów kieliszków, z których każdy ma nazwę i inne przeznaczenie. Na przykład, tzw. kulawki, których nie dało się postawić, bo się przewracały, służyły do spełniania toastów. Do dna!
Innym cackiem w tej sali są szachy z hebanu, kości słoniowej i masy perłowej.
Czasy stanisławowskie dokumentują m.in. „Garnitur nieszczęśliwości” – części garderoby, które Stanisław August Poniatowski miał na sobie podczas nieudanej próby uprowadzenia go przez konfederatów barskich – i laska marszałka sejmu Stanisława Małachowskiego, pod którą uchwalono Konstytucję 3 maja.
Klejnot kolekcji – Dama z gronostajem znajduje się sama w zaciemnionej sali. Obraz wisi na wysokości wzroku, można do niego podejść bardzo blisko. Doceni to każdy, kto był w Luwrze przed Mona Lisą, odgrodzoną grubą szybą pancerną i przytłoczoną otaczającymi ją obrazami o dużo większych rozmiarach.
Dama z gronostajem jest jednym z czterech portretów kobiecych namalowanych przez Leonarda i uchodzi za najpiękniejszy. W przeszłości wypożyczano ją innym muzeom. Odkąd stała się własnością państwa, ma zakaz podróżowania. Już nie będzie opuszczać Muzeum Książąt Czartoryskich.


W sąsiedniej sali, również zaciemnionej, można kontemplować Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem Rembrandta.
Czas zwiedzania Muzeum Książąt Czartoryskich z przewodnikiem trwa maksymalnie półtorej godziny. Marta Witoń, która mnie oprowadzała – świetna przewodniczka, mająca rozległą wiedzę i potrafiąca ją atrakcyjnie przekazać – twierdzi, że to za mało, co poświadczam. Żeby dokładnie wszystkiemu się przyjrzeć, trzeba tu powracać.
Komentatorzy telewizyjnego programu Trzeci punkt widzenia (TVP Kultura) wyrazili pogląd, że to obrazy Leonarda, Rembrandta i Rafaela tworzą ramę tej wystawy, a nie odwrotnie.