(Nie)długo i szczęśliwie, reżyseria Paolo Costela, scenariusz Paolo Costella i Paolo Genovese.
Punktem wyjścia dla scenariusza było prawdziwe wydarzenie we Włoszech. Przebywający na wakacjach mężczyzna udawał przed nowo poznanymi znajomymi, że jest księdzem. Gdy para, która go bardzo polubiła, zapragnęła, by to właśnie on udzielił jej ślubu, nie przyznał się do mistyfikacji i dla zgrywy brnął w oszustwie dalej. Później okazało się, że nieważnych ślubów odbyło się więcej.
Na ekranie ta historia osiągnęła znacznie większe rozmiary niż w rzeczywistości. W filmie fałszywy ksiądz odebrał przysięgę małżeńską od 47 par. Gdy dopiero po latach rzecz się wydała, kuria planuje zbiorową uroczystość, w trakcie której udzieli wszystkim wprowadzonym w błąd prawdziwego ślubu.
Bohaterami (Nie)długo i szczęśliwie są cztery pary. Dwie są zaprzyjaźnione, odbyły nawet razem podróż poślubną, podczas której… Nie mogę napisać, co się zdarzyło, bo musiałabym spoilerować.
Widz obserwuje bohaterów razem i osobno, na krótko przed zbiorowymi zaślubinami, kiedy każdy z nich staje przed podjęciem życiowej decyzji. Czy ponowny ślub po latach wspólnego życia jest w ogóle potrzebny? Czy nie skorzystać z okazji i nie związać się z kimś innym? Jedna z par zresztą już jest w separacji.
Mogłaby powstać z tego niezła komedia. Na początku bohaterowie żartują sobie z tego, co ich spotkało, ale im dalej, tym robi się coraz bardziej poważnie. Reżyser określa (Nie)długo i szczęśliwie jako komediodramat. Jego zdaniem, mieszanina gatunków ma większą siłę oddziaływania.
W moim odbiorze to zdecydowanie dramat obyczajowy. Poza figlem fałszywego księdza, tak naprawdę nie ma się z czego śmiać. Film porusza poważne tematy: urodzenie dziecka czy kariera zawodowa; zdrada małżeńska; relacje ojca z małoletnim synem i jego matką, gdy mężczyzna jest już w nowym związku; pogodzenie obowiązków wobec założonej wcześniej rodziny z oczekiwaniami aktualnej partnerki itd., itp.
(Nie)długo i szczęśliwie nie łączy ze sobą wątków tych czterech małżeństw poza tym, że dwa z nich się znają. Nie ma wspólnego zakończenia spinającego te cztery historie. Nie spoileruję, ujawniając, że film kończą sceny ukazujące szczęśliwych nowożeńców wychodzących z kościoła, ponieważ nie jest jasne, czy to sytuacja po ponownym ślubie, czy reminiscencja z pierwszego nieważnego. Paolo Costella, który gościł w Polsce na festiwalu Transatlantyk, powiedział PAP-owi, że ekipie (Nie)długo i szczęśliwie zależało na tym, „żeby wyrwać fragment życia – bez wstępu, bez zakończenia – i właśnie jemu się przyjrzeć”.
Ogląda się te fragmenty z dużym zaciekawieniem. A otwarte zakończenie akurat w tym filmie jest walorem.
Polska premiera 14 stycznia 2022