Noc 12 października – recenzja

Noc 12 października – recenzja

Noc 12 października – recenzja. Reżyseria i współautorstwo scenariusza Dominik Moll. W rolach głównych: Bastien Bouillon, Bouli Lanners, Mouna Soualem. Sześć Cezarów podczas rozdania nagród francuskiej Akademii Sztuki i Techniki Filmowej w 2023 roku, w tym najważniejszy Cezar – dla najlepszego filmu.
W klimat tego nietypowego filmu kryminalnego wprowadza kadr z informacją ze świata rzeczywistego:
„Każdego roku francuska policja wszczyna ponad 800 śledztw dotyczących morderstwa. Prawie 20 proc. pozostaje nierozwiązanych. Ten film opowiada o jednym z nich”.

Noc 12 października – recenzja. Na zdjęciu aktorzy grający główne role: Mouna Soualem i Bastien Bouillon. Fot. NUITDU12 Photogrammes

Noc 12 października. Mouna Soualem i Bastien Bouillon odtwórcy głównych ról. Fot. NUITDU12 Photogrammes
Noc 12 października – recenzja. Na zdjęciu Bouli Lanners, który otrzymał za drugoplanową rolę w tym filmie Cezara. Fot. NUITDU12 Photogrammes

Bouli Lanners za kreację w Nocy 12 października otrzymał Cezara za najlepszą rolę drugoplanową. Fot. NUITDU12 Photogrammes
Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że nie będzie tu suspensu. No bo jak stopniować napięcie, gdy zagadka nie może zostać na koniec wyjaśniona. A jednak, okazuje się to możliwe.
Punktem wyjścia jest śmierć ładnej, bardzo zgrabnej dwudziestoletniej dziewczyny, zamordowanej w wyjątkowo bestialski sposób. Jest to ważne podczas śledztwa, ale twórcy nie epatują okrucieństwem, wstrząśnięcie widzem przerażającymi scenami nie było ich celem.
Jest to w gruncie rzeczy film o policjantach śledczych, o ich zaangażowaniu w schwytanie sprawców morderstw, i o ich frustracjach, gdy to się nie udaje. Oglądając kryminały, na ogół nie wgłębiamy się w portrety psychologiczne policjantów, nie na nie kierują uwagę widza scenarzyści. Chyba nawet w ogóle się nie zastanawiamy, jak ta praca może wpływać na życie prywatne. (Wyjąwszy sympatycznych policjantów z polskiej wersji Ojca Mateusza, ale Noc 12 października to zupełnie inny ciężar gatunkowy).

W tej konkretnej sprawie podejrzanych jest blisko dziesięciu. Okazuje się, że wyglądająca niewinnie ofiara, miała wielu partnerów, również z podejrzanego światka, i każdy z nich mógł mieć motyw do zabójstwa. Na tym właśnie budowane jest napięcie w Nocy 12 października. Widz uprzedzony, że nie dowie się, kto zabił, zostaje postawiony w sytuacji prowadzących śledztwo, wie tyle samo, co oni. I tak samo jak oni staje się bezradny, gdy okazuje się, że żadnemu podejrzanemu nie można udowodnić winy.
W napisach końcowych pojawia się info, że historia opowiedziana w tym filmie jest fikcją, ale opartą na prawdziwych wydarzeniach. Ja doprecyzowałabym; na autentycznych emocjach, które towarzyszą wrażliwym jednostkom pracującym w policji, bo tacy właśnie funkcjonariusze są bohaterami Nocy 12 października.

Noc 12 października – recenzja. Bastien Bouillon, odtwórca głównej roli. Fot. NUITDU12 Photogrammes

Bastien Bouillon otrzymał za swoją rolę w Nocy 12 października Cezara dla Najbardziej obiecującego aktora. Fot. NUITDU12 Photogrammes

Kilka razy powtarza się w tym filmie scena jazdy na rowerze, w której grany przez Bastiena Bouillona główny bohater – młody, świeżo mianowany szef wydziału kryminalnego w Grenoble – okrąża wielokrotnie tor kolarski. Od tej sceny Noc 12 października się również zaczyna. Znajduje ona niosące nadzieję, w sensie humanistycznym, przetworzenie w zakończeniu. I nie ma w nim nic a nic ze ckliwości.
Warto zobaczyć ten inny niż wszystkie film kryminalny, sklasyfikowany zresztą trafnie jako dramat kryminalny.

Zdjęcia – materiał prasowy dystrybutora/Aurora Films

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl