Norymberga, reż. James Vanderbilt
Scenariusz na podstawie książki Jacka El-Hai The Nazi and the Psychiatrist. Hermann Göring, Dr. Douglas M. Kelley, and a Fatal Meeting of Minds at the End od WWII (Public Affairs, 2013).
W Polsce jest ona znana pod dwoma tytułami: Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów (Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2015) oraz Norymberga. Naziści oczami psychiatry (Wydawnictwo Czarne 2025)
W rolach głównych: Russell Crowe – Hermann Göring, dowódca Luftwaffe, marszałek III Rzeszy (po śmierci Hitlera przywódca faszystowskich Niemiec), Rami Malek – Douglas Kelley, psychiatra w norymberskim więzieniu, Michael Shannon – Robert Jackson, główny oskarżyciel z ramienia USA w Międzynarodowym Trybunale Wojskowym w Norymberdze, Leo Woodall – Howard Triest, tłumacz w procesach norymberskich.
Temat fascynujący. Próba odpowiedzi na pytanie, jak to było możliwe, że mężczyźni będący kochającymi mężami i ojcami, w wielu wypadkach wrażliwymi również na los zwierząt – bez skrupułów wysyłali miliony ludzi na śmierć?
Trzy czwarte ponaddwugodzinnego filmu (niedłużącego się ani przez chwilę) rozgrywa się w więzieniu, w którym 22 czołowych niemieckich nazistów oczekuje na proces i wyroki. W celach odwiedza ich amerykański lekarz psychiatra Douglas Kelley, który otrzymał polecenie przeanalizowania ich umysłów – ustalenia, dlaczego dopuścili się tak odrażających zbrodni? Zbadania ich mózgów pod kątem stwierdzenia (bądź wykluczenia) jakiejś mentalnej skazy.
Scena pożegnania Göringa z Kelleyem wiele mówi o każdym z nich. Gdy Kelley wrócił do Ameryki przed rozpoczęciem procesu, Göring rozpłakał się i załamał – to już jest informacja z książki Jacka El-Hai.
Od początku dr Kelley miał na względzie głównie własne ambicje. Przystępował do rozmów ze zbrodniarzami hitlerowskimi z zamiarem napisania książki. Był przekonany, że odniesie ona sukces wydawniczy. Napędzała go perspektywa dużego zarobku, a nie tylko aspekt humanitarny tej publikacji, mającej obwieścić światu przyczyny zła, których wykrycie było zadaniem Kelleya w więzieniu norymberskim.
Okazał się nielojalny wobec psychologa, również Amerykanina Gustava Gilberta, który równolegle z nim rozmawiał z więźniami. Tę książkę mieli napisać razem. Tymczasem Kelley wywiózł do Ameryki cały materiał, który zebrał, całkowicie odcinając dostęp do niego psychologowi. W filmie zostało to przedstawione inaczej. Kelley przekazuje wnioski ze swoich badań głównemu oskarżycielowi i zostaje w Norymberdze, żeby obserwować proces (ostatnia jedna czwarta filmu). Jak on przebiegał i czym się zakończył, wiemy z historii. Filmowy sposób jego pokazania, siłą rzeczy skrótowy, został (wg mojej wiedzy na jego temat) bardzo dobrze zrealizowany.
Film fabularny rządzi się innymi prawami niż literatura faktu. Prawda ekranu w filmie Norymberga, bynajmniej, nie sprzeniewierza się faktom historycznym opisanym przez Jacka El-Hai. I to się liczy. W sekwencję procesu reżyser wmontował fragmenty materiałów archiwalnych o obozach śmierci, nakręconych od razu po wycofaniu się stamtąd Niemców. Całość tego materiału dokumentalnego wyświetlono podczas procesu w Norymberdze. Był to szok dla wszystkich obecnych wtedy na sali rozpraw, z siedzącymi na ławie oskarżonych włącznie!

Film i książka Norymberga. Naziści oczami psychiatry, od której nie mogłam się oderwać (świetne tłumaczenie Jarosława Skowrońskiego), są wobec siebie komplementarne. To, co w książce podane jest informacyjnie w postaci jednego zdania, czy nawet jednego przymiotnika określającego, na przykład cechę charakteru – na ekranie jest opowiedziane językiem filmowym. Zostaje pokazana jakaś sytuacja albo przytoczona rozmowa. Na podstawie zwięzłej informacji w książce, wyjaśniającej, skąd amerykański żołnierz żydowskiego pochodzenia, który był tłumaczem w procesach norymberskich znał niemiecki – powstała scena kulminacyjna w tym filmie. I odwrotnie, niejedna sugestywna sytuacja przedstawiona na ekranie, znajduje w reportażu Jacka El-Hai potwierdzenie w faktach.
I jeszcze ważna rzecz. W książce aktywność naukowa i zawodowa Kelleya po powrocie do USA, aż do jego samobójczej śmierci w 1958 roku zostaje opisana na kilkudziesięciu stronach. W filmie poznajemy ją w napisach końcowych ledwie w paru zdaniach.
Kolejność – najpierw obejrzenie filmu, potem dopiero przeczytanie książki (co było moim udziałem) wydaje mi się lepsza. Ale to już pozostawiam własnemu wyborowi czytających te słowa.
Zdjęcie na okładce książki wydanej przez Wydawnictwo Czarne przedstawia Hermanna Göringa składającego zeznania przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze w marcu 1946 roku.
© Raymond D’Addario/Galerie Bilderwelt/Getty Images