Pasażer Andrzej Munk – recenzja

Pasażer Andrzej Munk – recenzja

Pasażer Andrzej Munk, reżyseria i współautorstwo scenariusza Michał Bielawski. Drugi scenarzysta – Marek Hendrykowski. Premiera na 22. Millennium Docs Against Gravity 2025

Świetny film dokumentalny przypominający wybitnego filmowca – reżysera dokumentów i fabuł, do których sam pisał scenariusze i cenionego przez studentów wykładowcę łódzkiej Filmówki. Do jego studentów należeli Roman Polański, Krzysztof Zanussi, Stefan Szlachtycz, Wojciech Solarz. Ich wspomnienia, oczywiście, są w filmie Michała Bielawskiego. Andrzeja Munka wspominają także inni, którzy się z nim zetknęli. Są to znane osoby, głównie ze środowiska filmowego.

Andrzej Munk. Fot. Materiał prasowy Millennium Docs Against Gravity

Część rozmów Bielawski przeprowadził w trakcie realizacji Pasażera Andrzeja Munka, pozostałe wypowiedzi zostały wydobyte z archiwów. Wśród archiwaliów jest też głos Andrzeja Munka, m.in. z wywiadu wideo, którego Munk udzielił francuskiej dziennikarce płynną francuszczyzną. Był to język, w którym mówili wszyscy w jego rodzinnym domu. Munk pochodził z inteligenckiej, krakowskiej, zasymilowanej rodziny żydowskiej. Był wielostronnie wykształcony. W Warszawie studiował architekturę i prawo, a w Łodzi (w ówczesnej PWSF) na wydziałach operatorskim i reżyserskim. Obydwa kierunki filmowe zwieńczył dyplomami.

Filmy fabularne Andrzeja Munka to klasyka kina polskiego: Człowiek na torze, Eroica, Zezowate szczęście i Pasażerka. Pasażerka była ostatnim filmem, nad którym pracował. Z dokumentu Michała Bielawskiego dowiemy się, że Munk wciąż był niezadowolony ze zdjęć, zwłaszcza z kolejnych wersji zakończenia. Los zrządził, że nie dane mu było skończenie Pasażerki. Zginął tragicznie, jadąc na plan. Film ukończyła grupa jego przyjaciół pod kierunkiem Witolda Lesiewicza.

Cennym znaleziskiem w archiwach, włączonym do dokumentu Bielawskiego, są fragmenty powstającego filmu, zatytułowanego Eroica con bravura. Miała to być kontynuacja Eroiki i Zezowatego szczęścia.

Bielawskiemu zależało jednak dużo bardziej na pokazaniu Andrzeja Munka jako człowieka. Nie chciał, by treści filmoznawcze wysunęły się na pierwszy plan, a jedynie przeplatały się z opowieścią o życiu tego wybitnego reżysera, filaru Polskiej Szkoły Filmowej. W kapitalnie zmontowanym filmie widz odnosi wrażenie, jakby żyjący rozmówcy Bielawskiego i Głosy z Przeszłości spotkali się i razem wspominali dobrego znajomego. Audio uzupełniają zdjęcia z albumu rodzinnego, które wiele dodają do wizerunku Andrzeja Munka.

Wykorzystane fragmenty Jego listów do żony (Halszki Joanny Próchnik), czytane z offu przez Adama Woronowicza, ujmują czułością. Dają poczucie bardzo bliskiego obcowania z bohaterem dokumentu.

Pasażer Andrzej Munk. Fot. Materiał prasowy Millennium Docs Against Gravity

Andrzej Munk. Fot. Materiał prasowy Millennium Docs Against Gravity
Prywatnie Munk był duszą towarzystwa. Jest w tym filmie przytoczona urocza anegdota, jak to razu pewnego udawał przez parę dni swego nieistniejącego brata. I wielu się na to nabrało, w tym młoda kobieta, która zakochała się w wyimaginowanym bracie.
Krzysztof Zanussi twierdzi, że ta skłonność do zgrywy była maską. Jak się wyraził „w środku wrzało”. Andrzej Munk skrywał tajemnicę, która dawała o sobie znać w jego filmach. Doświadczył traumy. Prawie cała jego rodzina zginęła w czasie II wojny światowej. On się ukrywał. Mógł mieć kompleks ocalonego…

Przez swoich studentów został też zapamiętany jako osoba silnie autokrytyczna. Na zajęciach w Filmówce, na przykładzie własnych filmów, wskazywał popełnione błędy. Ten przesadny autokrytycyzm dopadł go i osaczył na planie Pasażerki.

Andrzej Munk był melomanem, lubił też jazz. W ilustracji muzycznej Pasażera Andrzeja Munka jest odniesienie do motywu granego przez Milesa Davisa w filmie Windą na szafot z 1958 roku. Na prośbę Michała Bielawskiego, Krzysztof Aleksander Janczak skomponował (po raz pierwszy w swoim życiu) muzykę jazzową. Z założenia, miała ona odtworzyć atmosferę przełomu lat 50. i 60. XX wieku. I to się udało.

Andrzej Munk zginął 20 września 1961 roku w wypadku samochodowym pod Łowiczem, jadąc nocą na plan Pasażerki. Nie miał jeszcze skończonych czterdziestu lat.

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl