Pastorałki staropolskie w Polskiej Operze Królewskiej, scenariusz i reżyseria Jitka Stokalska, opracowanie muzyczne Jacek Urbaniak. Premiera w Teatrze Królewskim w Starej Oranżerii w Łazienkach Królewskich 30 grudnia 2022.
Pastorałki staropolskie zamierzał wystawić w Polskiej Operze Królewskiej Ryszard Peryt (1947–2019) – twórca i pierwszy dyrektor tej sceny. W jego koncepcji miało to być przedsięwzięcie na wielką skalę; chciał, żeby to przedstawienie było grane w Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie (oddanej do użytku w 2016 r.).
Gdyby nie pandemia, Andrzej Klimczak, następca Ryszarda Peryta, włączyłby Pastorałki do repertuaru Opery Królewskiej wcześniej. Z tym, że w odróżnieniu od Peryta, nie wyobrażał ich sobie w Świątyni Opatrzności. Z kilku powodów, przede wszystkim niedobrej akustyki. Dyrektor Klimczak widział Pastorałki w wersji operowej i nie miał cienia wątpliwości, że idealnymi realizatorami jego projektu będą: Jitka Stokalska, która zdobywała reżyserskie ostrogi właśnie na teatrze staropolskim, asystując Kazimierzowi Dejmkowi w jego głośnych inscenizacjach sztuk staropolskich i Jacek Urbaniak – wybitny znawca muzyki dawnej, od dziesiątek lat wykonujący tę muzykę z różnymi zespołami. I nie pomylił się.
Wyróżnikiem i atutem Pastorałek Jitki Stokalskiej i Jacka Urbaniaka jest oryginalna w większości piętnasto-, szesnasto- i siedemnastowieczna polska muzyka, którą Urbaniak dopasował do tekstów wybranych przez Stokalską z antologii Staropolskie pastorałki dramatyczne. Sięgnął on do znanej mu na wylot twórczości Władysława z Gielniowa, Mikołaja Gomółki, Wacława z Szamotuł, Sebastiana Klonowica, a także do kolęd i muzyki ludowej. Na przykład w arii Śmierci posłużył się melodią popularnej śpiewki Umarł Maciek umarł już leży na desce, gdyby mu zagrali podskoczyłby jeszcze. Do kwestii Archaniołów, Maryi i św. Józefa dobrał piękne motywy muzyczne z polskiego renesansu i wczesnego baroku. Mazura Aniołów zaczerpnął ze zbioru Polonezów, Mazurów i Kozaków z przełomu XVIII i XIX w., który odnalazł w bibliotece w Wersalu. Rarytasem jest XVIII-wieczne Concerto Dziecino Boże Jacka Szczurowskiego użyte w całości, łącznie z oryginalnym tekstem.
Na konferencji prasowej Jacek Urbaniak opowiedział, jak tworzył oprawę muzyczną. Dobranie melodii do tekstów wierszowanych nie sprawiało mu trudności; wiersze mają rytm, a on głowę pełną melodii. Wysiłku wymagały teksty nierymowane. Do tych, do których nie udało mu się dobrać muzyki, skomponował ją sam. Na uwagę zasługują sceny z Trzema Królami, czyli Mędrcami ze Wschodu, Rabinem i Herodem – również z tego samego zakątka świata. Urbaniak zastosował tu orientalne skale muzyczne.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że Pastorałka w inscenizacji Leona Schillera, która przeszła do historii teatru polskiego, składa się głównie z tekstów mówionych i znanych kolęd. Pastorałka według Stokalskiej i Urbaniaka jest w warstwie muzycznej przedstawieniem zupełnie innym i oryginalnym – tak pod względem pomysłu, jak i jego realizacji. Pozostawiono też w nim trochę tekstów przeznaczonych do mówienia. Część z nich ma formę recytatywów, a część śpiewacy operowi wypowiadają w taki sam sposób, jak robią to aktorzy w teatrze dramatycznym, co może być dla fanów solistów Opery Królewskiej dodatkową atrakcją. Tym bardziej, że pieczę nad staranną dykcją powierzono specjalistce od wymowy – Małgorzacie Kaczmarskiej.
Jedynym niestaropolskim tekstem w tym przedstawieniu są Jasełka tomaszowskie z XIX w. Ten zabawny tekst w bardzo dobrej interpretacji Witolda Żołądkiewicza (Herod) i Aleksandry Klimczak (Śmierć) stanowi intermedium między pierwszą, a drugą częścią spektaklu.
Choć Pastorałki są w istocie misterium opartym na przekazie biblijnym, w tej inscenizacji jest kilka scen zrealizowanych z poczuciem humoru. Podobały mi się sekwencje z Trzema Królami (Leszek Świdziński, Piotr Halicki, Wojtek Gierlach) i Rabinem (Andrzej Klimczak). Ruch sceniczny, stworzony przez Joannę Drabik, pasuje do tych scen jak ulał, a wyżej wymienieni z gracją go wykonują.
Na premierze Adam Kruszewski z właściwą sobie klasą i elegancją zapowiadał kolejne części przedstawienia. A po ostatniej pięknie zaśpiewał kolędę Anioł Pasterzom mówił. (W drugiej obsadzie w tej roli występuje Robert Gierlach). Na zakończenie przedstawienia wszyscy wykonawcy, zapraszając widzów do wspólnego kolędowania, zaśpiewali jeszcze Tryumfy Króla niebieskiego i Przybieżeli do Betlejem pasterze. Publiczność w znakomitej większości dała się namówić (ja też), wszak kolędy po to właśnie są, żeby je razem śpiewać.
W przedstawieniu bierze udział 28 solistów (niektórzy grają po dwie role), 17-osobowy Zespół Wokalny Polskiej Opery Królewskiej wkraczający do akcji, tak jak chór antyczny, w scenach podniosłych, dwoje mimów animujących głowy wołu i osła w stajence betlejemskiej i dziewięcioro dzieci, z których kilkoro to latorośle śpiewaków i innych pracowników Polskiej Opery Królewskiej. Orkiestrę Polskiej Opery Królewskiej prowadzi Karol Szwech. Brawo!
Najbliższe i zarazem jedyne w tym sezonie przedstawienia: 5, 6 i 7 stycznia 2023
Pastorałki staropolskie będą na pewno powracać na afisz Polskiej Opery Królewskiej w okresie każdego Bożego Narodzenia. Zasługują na to z wielu względów.