Stanisław Brzozowski Płomienie
Adaptacja i reżyseria – Janusz Opryński
Scenariusz na podstawie Płomieni Stanisława Brzozowskiego oraz fragmentów Sam wśród ludzi tego samego autora i Biesów Fiodora Dostojewskiego
Premiera 29 stycznia 2026 na Scenie Kameralnej im. Sławomira Mrożka Teatru Polskiego w Warszawie
Janusz Opryński podkreślał na przedpremierowym spotkaniu z dziennikarzami, że dla niego i wielu osób z jego pokolenia (tj. urodzonych w latach 50. XX wieku) zaangażowanych w działalność opozycji antykomunistycznej w Polsce przełomu lat 70. i 80., utwory Stanisława Brzozowskiego były lekturą formacyjną. Mnóstwo cytatów z Brzozowskiego znali na pamięć.

Pisanie w pośpiechu odbiło się niekorzystnie na jakości literackiej. Obok bardzo dobrych miejsc są też w tej powieści płycizny. W adaptacji Płomieni na sztukę teatralną dla Teatru Polskiego w Warszawie Janusz Opryński wybrał jej najlepsze fragmenty i uzupełnił je dodatkowymi tekstami. Na pierwszy plan wysunął to, co rezonuje z naszą współczesnością. Wprowadził do scenariusza postać z innej powieści Brzozowskiego – księdza pedofila z Samego wśród ludzi. Dodał też fragment dialogu z Biesów Dostojewskiego, co nie dziwi, kiedy się wie, że Dostojewski wzorował postać Piotra Wierchowieńskiego (jednego z głównych bohaterów Biesów) na autentycznym, rosyjskim rewolucjoniście Siergieju Nieczajewie, skazanym na dwadzieścia lat katorgi, którą car Aleksander II zaostrzył, dopisując do sentencji wyroku: „na zawsze w twierdzy”. A w Płomieniach Brzozowskiego Nieczajew jest jednym z bohaterów tej powieści.

W koncepcji Janusza Opryńskiego, akcja Płomieni rozgrywa się w bliższych nam czasach, na krótko przed pierwszą Solidarnością. Komunikują to nie tylko kostiumy aktorów stylizowane na lata 70. Znakiem jest też scena drukowania antyreżimowych ulotek. Atmosferę podziemnych drukarni Opryński zna jak własną kieszeń. Co więcej, namówił aktorów do współtworzenia tego przedstawienia. Poprosił ich, by wyrażali emocje, jakie wywołują w nich przeżycia bohaterów Płomieni. To osobiste zaangażowanie aktorów wypada na scenie prawdziwe i jest przejmujące.
Nie jest to spektakl lekki, łatwy i przyjemny. Wymaga skupienia i pewnej wiedzy historycznej, bez której nie wszystko może być zrozumiałe. Trzeba się też mentalnie przygotować na drastyczne sceny.
Klamrą przedstawienia są sceny samospalenia głównego bohatera Płomieni – Michała Kaniowskiego, porte-parole Stanisława Brzozowskiego.
Sławomir Grzymkowski opowiadał, że całemu zespołowi realizatorów zależało na tym, żeby uwypuklić koszt wierności swoim ideałom. Sprowokować pytanie; czy warto umierać dla idei? Ofiary Ryszarda Siwca (1968), Jana Palacha (1969) i Piotra Szczęsnego (2016), których nazwiska są wyświetlane w finale przedstawienia były daremne…
Naturalnie nasuwa się więc jeszcze inne pytanie: a jaka jest alternatywa?
Zarówno większe, jak i mniejsze role są jednakowo ważne dla dramaturgii tego przedstawienia, i każda jest dobrze grana, niemniej trzeba wyróżnić Modesta Rucińskiego, grającego Michała Kaniowskiego. To mocno zapadająca w pamięć rola!
Pełna obsada Płomieni:
Dorota Bzdyla, Ewa Domańska, Sławomir Grzymkowski, Paweł Krucz, Szymon Kuśmider, Katarzyna Lis, Irmina Liszkowska, Krystian Modzelewski, Maksymilian Rogacki, Modest Ruciński. W nagraniu wideo – Andrzej Seweryn.