Matías del Federico Terapia dla par (Bajo terapia)
Przekład – Rubi Birden
Reżyseria – Wojciech Urbański
Obsada: Kamilla Baar, Roma Gąsiorowska/Magdalena Górska, Agnieszka Więdłocha/Diana Kadłubowska, Marek Kalita, Piotr Głowacki/Paweł Ławrynowicz, Antoni Pawlicki/Sebastian Cybulski
Premiera 16 września 2025 na scenie Małej Warszawy
Tytuł mówi, o czym jest ta sztuka, ale jej konwencja jest niewiadomą nie tylko przed obejrzeniem. Nie od razu staje się jasna również w trakcie oglądania. Szala na przemian przechyla się raz na stronę komedii obyczajowej, raz na stronę komediodramatu, a nawet zaczyna przeradzać się w thriller. Aż następuje punkt kulminacyjny, który totalnie zaskakuje.
Trzy nieznające się pary – pacjenci tej samej psychoterapeutki, zostają przez nią poddani nietypowej sesji terapeutycznej. Otóż, wyznacza ona każdej z tych trzech par identyczną godzinę spotkania w swoim gabinecie. A sama się nie zjawia. Zostawia list z instrukcjami, co mają bez niej robić.
Autor tej sztuki, Matías del Federico, rocznik 1981, jest argentyńskim pisarzem i aktorem. Oprócz sztuk teatralnych pisze również opowiadania inspirowane codziennymi sytuacjami. Z życia czerpał też, pisząc Terapię dla par.
Reżyser i prawie wszyscy aktorzy, których można zobaczyć w omawianej sztuce są mniej więcej rówieśnikami autora, co – to już dodaję to siebie – mogło mieć znaczenie w doprowadzeniu do jej wystawienia.
A był to efekt domina. Pierwsza na ten tekst trafiła Diana Kadłubowska, która zetknęła się już wcześniej z tym autorem, grając w innej jego sztuce. Do przeczytania zachęciła swoją koleżankę Magdalenę Górską, a Magdalena, której Terapia dla par też się spodobała – swego męża reżysera Wojciecha Urbańskiego.
Urbański od razu nabrał chęci do jej wyreżyserowania, bo właśnie podobnego tekstu szukał. Niepozbawionego poczucia humoru, wziętego z codzienności każdego z nas, a jednocześnie zawierającego jakąś prawdę o życiu. Ale podrzucił go jeszcze do oceny Antoniemu Pawlickiemu, swemu koledze ze studiów aktorskich. Antoniego jednak lektura nie wciągała. Wydawało mu się, że to historia o silnych kobietach; nie widział w niej dla siebie roli do zagrania. Jego żona Agnieszka Więdłocha, która uważała inaczej, naciskała, żeby doczytał do końca. I słusznie, bo Pawlicki zmienił zdanie, gdy dobrnął do zwrotu akcji.
Urbański i Pawlicki zaproponowali Terapię dla par Karolowi Bytnerowi – właścicielowi i producentowi Wydziału Produkcji. Bytner był na tak, ale nie mógł od razu przystąpić do produkcji z powodu innych zajętości. Summa summarum, od pierwszej rozmowy na temat wystawienia przez Wydział Produkcji Terapii dla par do premiery płynęło parę lat.
I oto jest. Bohaterowie polskiej inscenizacji Terapii dla par noszą polskie imiona. W tłumaczeniu jest jeszcze trochę innych odniesień do naszej rzeczywistości. Nie widzę w tym sprzeniewierzenia się oryginałowi. Problem, który jest sednem tej sztuki występuje pod każdą szerokością geograficzną.
Tak samo jak inne sztuki wystawiane przez Wydział Produkcji, Terapię dla par będzie można zobaczyć w kilku miastach Polski. Po premierze w stolicy, „produkcyjne” przestawienia wyruszają w tournée po Polsce. Do Warszawy, oczywiście, powracają.