W gorsecie – recenzja

W gorsecie – recenzja

W gorsecie – recenzja. Scenariusz i reżyseria – Marie Kreutzer. Obsada: Vicky Krieps – Sisi, Florian Teichtmeister – cesarz Franciszek Józef, Aaron Friesz – cesarzewicz Rudolf, Manuel Rubey – Ludwik II, król Bawarii, Colin Morgan – Bay Middleton, trener jeździectwa i inni. W kinach od 10 marca 2023.

Marie Kreutzer – austriacka reżyserka i scenarzystka pokazała cesarzową Elżbietę Bawarską, nazywaną Sisi, inaczej niż czyniono to do tej pory. Zrobiła to przez pryzmat wydarzeń z jednego roku życia, będącej świeżo po 40. urodzinach cesarzowej. I skorzystała z przysługującej twórcom licencji poetyckiej. Wszystkie lub prawie wszystkie postacie, pojawiające się na ekranie należały do otoczenia Sisi. Wszystkie lub prawie wszystkie sytuacje, które oglądamy w tym filmie zdarzyły się naprawdę. Tyle, że nie w jednym 1878 roku, gdy Sisi miała 40 lat. Fakty z jej życia reżyserka ukazała tak, jak je sobie wyobrażała, co może budzić u niejednego widza zdumienie, a nawet sprzeciw.

W gorsecie – recenzja filmu o cesarzowej Elżbiecie Bawarskiej nazywanej Sisi. Reż. Marie Kreutzer. Produkcja austriacko-francusko-niemiecko-luksemburska (2022)

W gorsecie, reż. Marie Kreutzer. Sisi zagrała luksemburska aktorka Vicky Krieps, która otrzymała za tę rolę Europejską Nagrodę Filmową dla najlepszej aktorki w 2022 r. i w tym samym roku nagrodę w Cannes, w przeglądzie Un Certain Regard (W pewnej perspektywie).

Starsze pokolenia mają w pamięci wizerunek Sisi stworzony przez Romy Schneider w filmowej trylogii z lat 50. XX wieku. Moje wyobrażenie o Sisi, które nie do końca pokrywa się ze spojrzeniem Marie Kreutzer, powstało na podstawie dylogii z Cristianą Capotondi z 2006 r., filmu dokumentalnego, a przede wszystkim – wiedeńskiego Muzeum Sisi w Hofburgu, koncentrującego się na osobowości i prywatności cesarzowej.
Trzeba przyznać, że reżyserka nie pominęła żadnej istotnej cechy charakteru i temperamentu Elżbiety; jej upodobań, pasji, pragnień, uprzedzeń i lęków.
Nić fabularna, którą snuje Marie Kreutzer to opowieść o dojrzałej kobiecie, świadomej swojej wartości i urody. Niepogodzona z etykietą na dworze cesarskim Sisi, w filmie W gorsecie wyrusza w podróż do wielu krajów, gdzie odwiedza dawnych znajomych.

Elżbieta uważana za najpiękniejszą kobietę swojej epoki, miała wręcz obsesję na puncie dbałości o sylwetkę i twarz. I to zostało w filmie dobrze oddane. Widzimy ją ćwiczącą w hofburskim apartamencie, w którym stoją urządzenia gimnastyczne i waga. Kapitalna jest scena sznurowania gorsetu. Są sceny, w których Sisi w obawie przed komentarzami, że jej uroda gaśnie, pokazuje się publicznie z twarzą zasłoniętą woalką.
Podróżami w drugiej części życia faktycznie próbowała zagłuszyć melancholię i osamotnienie jakie odczuwała na dworze Habsburgów. Ale czy tak w rzeczywistości wyglądały jej spotkania z przyjaciółmi? Czy właśnie tak jako kobieta wyrosła z nieśmiałej, subtelnej, ledwie nastoletniej mężatki, zachowywała się w wieku dojrzałym wobec mężczyzn?

Mam też zastrzeżenia do detali, które są jednak istotne dla postaci Sisi. Reżyserka, owszem, sygnalizuje, że Elżbieta zawsze miała przy sobie wachlarz. Bo tak było. W kontaktach z obcymi, zwłaszcza tête-à-tête, zasłaniała nim zęby, które były jedynym mankamentem jej urody, co potwierdzają zaciśnięte usta na wszystkich jej portretach. A w filmie aktorka ma zazwyczaj wachlarz złożony i w większości scen prezentuje swoje równe, białe uzębienie.
Na ekranie często widzimy ją z papierosem. Nie daję głowy, ale nie wykluczam, że w muzeum w Hofburgu, wśród drobiazgów należących do Sisi, znajdują się popielniczka i długa fifka do papierosów. Zapewne austriacka reżyserka zna to zajmujące sześć apartamentów cesarskich muzeum jak własną kieszeń. Ale żeby aż tak akcentować nałóg, co do którego wcale nie ma pewności? Tym bardziej, że Sisi przykładała wielką wagę do zdrowego trybu życia.
A już całkowicie odbiega od prawdy to, że Elżbieta sama obcięła sobie krótko swoje olśniewająco długie i gęste włosy, które były jej chlubą. Ale tę scenę należy zapewne odbierać symbolicznie. Tak samo jak surrealistyczne zakończenie filmu.

Czy warto zobaczyć W gorsecie? Jak najbardziej! Choćby po to, żeby skonfrontować z tym filmem swoje wyobrażenie o Sisi, a może nawet jej zmienić.

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl