Wielkie sekrety arcydzieł sztuki są kontynuacją Tajemnic dzieł sztuki tych samych autorów – Joanny Łenyk-Barszcz i Przemysława Barszcza. Ciąg dalszy tej fascynującej lektury zawdzięczamy nie tylko pasji Joanny i Przemysława, ale także pandemii. Wielkie sekrety arcydzieł sztuki pisali w 2020 r. podczas pierwszego lockdownu. Praca nad tą książką była dla nich ucieczką od rzeczywistości.

W Wielkich sekretach… wzięli pod lupę 18 obiektów: japoński drzeworyt, malowidło naskalne sprzed 40 tysięcy lat p.n.e., projekt witraża Stanisława Wyspiańskiego, który na realizację czekał sto lat, mauzoleum pierwszego cesarza Chin, tron Karola Wielkiego, koreańską encyklopedię medyczną wpisaną na listę „Pamięć Świata” UNESCO, cykl tapiserii z XV w., osławioną Kryształową czaszkę, wznoszoną od 1882 r. do chwili obecnej bazylikę Sagrada Família wg projektu Gaudíego oraz 9 obrazów (Gwiaździstą noc van Gogha, Pallas Atenę i centaura Botticellego, Zagadkę Hitlera Dalego, Dziwny ogród Mehoffera, Portret małżonków Arnolfinich van Eycka, Krzyk Muncha, Tysiącletnie królestwo Boscha, Po bitwie pod Grunwaldem. Braterstwo Słowian północnych Muchy i Wieżę Babel Bruegla.
Każdy bez wyjątku rozdział czyta się jednym tchem, jak najlepszy kryminał. Wypatrzone przez autorów szczegóły, jak również wytropione symbole (te drugie dziś w większości nieczytelne) rzucają nowe światło na dobrze znane dzieła sztuki. Na przykład z rozdziału poświęconego Gwiaździstej nocy dowiemy się, że jest to jeden z obrazów, na którym van Gogh odwzorował zjawisko turbulencji. Co ciekawe, o jego istnieniu nie mógł wiedzieć. Nie mówiąc o tym, że jest ono niewidoczne dla ludzkiego oka. Dopiero w XX wieku, w kilkadziesiąt lat po śmierci van Gogha, opisał je za pomocą wzoru radziecki matematyk Andriej Kołmogorow.
Dzięki odkryciom dokonanym w XXI w. za pomocą kosmicznego teleskopu Hubble’a wiadomo o turbulencji więcej, ale do dziś nie jest ona dokładnie zbadana. A co najbardziej zastanawiające – cierpiący na chorobę umysłową van Gogh uzyskiwał efekt turbulencji jedynie na tych obrazach, które malował podczas ataków choroby. Tylko wtedy widział świat, a w tym wypadku wszechświat, tak jak on wygląda w rzeczywistości.
Twórca XIX-wiecznego japońskiego drzeworytu z tak dużą dozą realizmu przedstawił falę monstrualną, że można tę grafikę traktować jako model naukowy. Jego trafność potwierdziła w 2008 r. symulacja laboratoryjna.
Wzór na szacie Pallas Ateny z obrazu Botticellego, tzw. pierścienie boromejskie (trzy nakładające się na siebie koła) także stały się przedmiotem badań naukowych. Już w IV wieku, po Soborze Nicejskim (325 r.), ów znak stał się symbolem Trójcy Świętej, co pociągnęło za sobą umieszczanie go jako ornamentu w kościołach: na posadzkach, witrażach, w detalach elewacji itp. Botticelli miał też inny powód, żeby wykorzystać ten znak. Był on bowiem elementem herbu Medyceuszy, a Wawrzyniec Medyceusz, będący mecenasem Botticellego, zlecił namalowanie tego obrazu. W XX w. powstała teoria węzłów, czyli zamkniętych pętli w przestrzeni trójwymiarowej, a badanie pierścieni boromejskich na poziomie molekularnym to już nasz XXI wiek.
Arcydzieła antycypujące odkrycia naukowe to nie jedyny trop, jakim podążali autorzy. Zainteresowały ich również dzieła zawierające obiekty pozornie niepasujące do całości. Na przykład olbrzymia, jak z Jurrasic Park, ważka w Dziwnym ogrodzie Mehoffera czy pomarańcze u van Eycka, nie znane za życia malarza we Flandrii. Żeby posiąść sekrety arcydzieł, zatopili się w listach i osobistych zapiskach artystów. Tam, gdzie ich brakowało, szukali odpowiedzi w biografiach. I znajdowali je.
Z zaciekawieniem czyta się o mało znanych faktach z życia twórców, które Barszczowie ze swadą opisują. Frapujące są także odniesienia do wydarzeń historycznych, obyczajowości czy warunków życia, które mogły mieć i często miały wpływ na powstawanie dzieł sztuki.
Barszczowie nie epatują pojęciami naukowymi, co często bywa grzechem w tego rodzaju publikacjach. Joanna i Przemysław tam, gdzie to było konieczne, też używali terminów fachowych, ale umieścili je w kontekstach nasuwających znaczenie albo w przystępny sposób wyjaśnili. Język, jakim się posługują jest jasny, potoczysty, pobudzający wyobraźnię.
Książka zawiera kolorowe i czarno-białe zdjęcia opisanych dzieł. Istotne detale są prezentowane w powiększeniu na odrębnych fotografiach. Wszystkie «foty» opatrzono trafiającym w sedno podpisami, co dodatkowo uprzyjemnia lekturę. Świetnym pomysłem jest też poprzedzenie każdego rozdziału metryczką zawierającą: nazwisko twórcy, datę powstania dzieła, jego tytuł, wymiary, miejsce, w którym można je dziś zobaczyć i inne podstawowe informacje o omawianym obiekcie, które wypada znać.
Joanna Łenyk-Barszcz, Przemysław Barszcz Wielkie sekrety arcydzieł sztuki Wydawca Fronda PL Sp. z o.o. Warszawa 2021