Wszystkie nasze strachy – recenzja

Wszystkie nasze strachy – recenzja

Wszystkie nasze strachy – recenzja

Wszystkie nasze strachy, reż. Łukasz Ronduda. Jacek Poniedziałek i Maria Maj. Fot. Jarosław Sosiński

Wszystkie nasze strachy, reż. Łukasz Ronduda. Jacek Poniedziałek i Maria Maj. Fot. Jarosław Sosiński

 

Jest to film oparty na biografii Daniela Rycharskiego – artysty sztuk wizualnych tworzącego wiejski street art w Kurówku koło Sierpca na Mazowszu.

Daniel (Dawid Ogrodnik) jest wyoutowanym gejem, głęboko wierzącym katolikiem i aktywistą na rzecz osób nieheteronormatywnych. Mieszka na wsi razem babcią – cudowną osobą! Tworzy murale na stodołach i chałupach oraz instalacje na polach, podwórkach i przy drogach. Kurator sztuki współczesnej ze stołecznej galerii regularnie zamawia u niego prace na wystawy.
Kiedy we wsi wydarza się tragedia, Daniel jest niesłusznie napiętnowany, wręcz obwiniany o to, co się stało. Jego starania o przygotowanie Drogi Krzyżowej w intencji ofiary, zostają zignorowane przez wszystkich mieszkańców, poczynając od młodego księdza przez młodych ludzi po nieprzejednanych przeciwników społeczności LGBT+.
Jest w tym filmie wiele poruszających scen. Na mnie największe wrażenie zrobiła ta, w której ojciec Daniela, grany przez Andrzej Chyrę, bije w szale syna po twarzy, przed kościołem tuż po zakończeniu mszy, na oczach biernie przyglądających się parafian.

We Wszystkich naszych strachach zobaczymy prace Daniela Rycharskiego, w tym Pomnik Chłopa (przyczepę z umieszczonym na niej ok. 4-metrowym wysięgnikiem z siedzącym na szczycie chłopem, która podróżowała po Mazowszu i Małopolsce) i Strachy (krzyże z nałożonymi na nie ubraniami po młodych ludziach z LGBT+ doświadczających szykan, które doprowadziły ich do samobójstw; do ubrań artysta dodał elementy kojarzące się z torturami i przemocą).

Wszystkie nasze strachy plakat
Daniel Rycharski i grający go w filmie Wszystkie nasze strachy Dawid Ogrodnik. Fot. Jarosław Sosiński

Daniel Rycharski (po lewej) i grający go w filmie Wszystkie nasze strachy Dawid Ogrodnik. Fot. Jarosław Sosiński
Strachy stanęły w zimie na jednym z pól Kurówka i pełniły jednocześnie funkcję odstraszania dzików. Praca ta była potem pokazywana w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Jak przeczytałam, już po obejrzeniu filmu, jest ona traktowana przez Rycharskiego jako manifest tworzenia własnej przestrzeni do praktykowania wiary (wobec braku akceptacji instytucji Kościoła). Nie tylko katolickiego, również Kościołów innych religii.
Ja tę zatrważającą instalację, pojawiającą się w finale Wszystkich naszych strachów, odebrałam inaczej. Dla mnie przesłaniem tego filmu jest to, że podziały biorą się z niezrozumienia innych (i inności), a często też – z braku chęci zrozumienia.
Warto zobaczyć ten film. Zasługuje na to z wielu powodów.

Filmy poruszające podobne tematy:

Orlando – moja polityczna biografia. Scenariusz i reżyseria Paul B. Preciado. Polska premiera 29 marca 2024

Kobieta z… Scenariusz i reżyseria Małgorzata Szumowska i Michał Englert. Premiera 5 kwietnia 2024

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl